piątek, 11 października 2013

Rozdział 32

        Wczorajszy wieczór był boski. Bartek jest taki cudowny. Dopiero wczoraj się poznaliśmy a mam wrażenie że znamy się od lat. Jest boski. Oczywiście nadal kocham Marco. Co do tego to nic się nie zmieni. Jest dla mnie całym moim światem. Ale to już koniec. Musi to jeszcze do mnie dotrzeć...
         Wstałam wcześnie. Za wcześnie jak na mnie. Godzina 6.30 to nie jest normalna pora do wstawania.
Dzisiaj będę miała mój pierwszy trening o 2 lat. Nie wiem dlaczego przestałam. Byłam tak zajęta Marco, że zapomniałam o sobie. Trening mam dopiero na godzinę 11.00. Więc postanowiłam się ogarnąć. Zajrzałam do swojej szafy. Nie trwało to długo. Wzięłam zwykłą bluzkę, normalne spodnie i po problemie.
Zeszłam na dół i usłyszałam jak ktoś dzwoni do drzwi. Podeszłam i otworzyłam drzwi.
- Cześć.- powiedział Bartek .
- Cześć.- powiedziałam z uśmiechem.- Co ty tu robisz tak wcześnie??- dodał otwierając szerzej drzwi.
- A postanowiłem cię odwiedzić.- powiedział wchodząc.
- Cieszę się bardzo, ale mogłeś uprzedzić.- powiedziałam z uśmiechem.
- Wiem, mogłem ale nie uprzedziłem. Przepraszam. Ale ty ślicznie dzisiaj wyglądasz.- powiedział i pocałował mnie w policzek.
- Dziękuje. A teraz przepraszam ale muszę zjeść śniadanie.- powiedziałam i pomaszerowałam do kuchni.
Wzięłam co trzeba i zrobiłam sobie kanapki. Usiadłam i zaczęłam jeść.
- Dziękuje.- powiedział Bartek zabierając mi jedną kanapkę.
- Smacznego.- powiedziałam z ironią a potem się uśmiechnęłam.
- Co masz taki chumorek z rana??- powiedział Bartek i usiadł na stole.
- Nie wiem. Jakoś nie mogę się ułożyć. Nie wiem co mam dalej robić. Nie wiem jak ułożyć sobie życie. Nie wiem co mam dalej robić. Po prostu nic nie wiem. - powiedziałam i odłożyłam pusty talerz do zmywarki.
- Już spokojnie. Damy sobie rade.- powiedział Bartek.
- My ??- powiedziałam ze zdziwieniem. Jakie znowu my??
- Nie wiem dlaczego ale od wczoraj nie mogę o tobie myśleć. Wiem że przed chwilą skończyłaś związek. I pewnie nie chcesz się teraz z nikim wiązać. Ale jak nie spróbuje to się nie dowiem. Andżeliko czy zostaniesz moją dziewczyną ??- powiedział do mnie Bartek. Nie wiedziałam co mam zrobić. Zgodzić się ?? W sumie znamy się strasznie krótko. Ale jest przystojny, wysportowany, gra w piłkę. Nie wiem naprawdę co mam zrobić.
- Bartek ja...ja...nie wiem...naprawdę...nie wiem.- tylko tyle zdałam rade z sb wydukać.
- Andżelika.- powiedział Bartek.
- Nie wiem. Może.- powiedziałam i nie wiedziałam co powiedzieć dalej.
- Andżelika.- powtórzył moje imię.
- Dobrze. Ok. Zostanę twoją dziewczyną.- powiedziałam w końcu. Nie chciałam tego aż tak jak on. Jestem po nieudanym związku no ale cóż. Raz się żyje. Może Bartek jest tym kimś kogo mogę tak pokochać jak Marco. Ale Reus to już zamknięty rozdział. To przez niego nasz związek się zakończył. To on ze mną zerwał. Fakt może i z mojej winy ale to on mnie rzucił.
- Dziękuje.- powiedział Bartek i mnie pocałował. Szybki chłopaczyna. Wczoraj się poznaliśmy ,dzisiaj jesteśmy razem.
- Szybki jesteś.- powiedziałam gdy się ode mnie odkleił.
- No widzisz. I może nie popełnię tego samego błędu co Reus. Posłuchaj kochanie ja muszę już spadać.Widzimy się za dwie godziny. Za godzinę ty masz trening a ja za dwie to akurat się zobaczymy.- powiedział przytulił się do mnie i wyszedł.
Poszłam do salonu i włączyłam laptopa. Usiadłam na kanapie i włączyłam facebook'a.
Od razu wyświetliło mi się strasznie dużo wiadomości. Połowa dotyczyła mniej więcej mojego związku z Marco. Strasznie dużo pytań i strasznie dużo hejtów. Pojawił się nawet wpis Marco że już nie jest w związku. A pod tym post na ten temat.

"Już nie jestem w związku z Andżeliką. Zdradziła mnie i raczej do siebie nie wrócimy. Na razie również nie szukam dziewczyny. Sorki ale na razie nie będę się udzielał na ten temat. Dzięki za słowa pocieszenia na serio, ale nie hejtujcie Andżeliki. Zerwaliśmy ze sobą za porozumieniem obu stron. To nasza prywatna sprawa i proszę nas o to nie pytać. Pozdrawiam wszystkie fanki i fanów. MARCO REUS." 

Od razu zaczęły mi lecieć łzy. Miał racje zerwaliśmy za porozumieniem stron. I cieszę się że stanął w mojej obronie. Chodź nie powinien tego robić. I właśnie w tej chwili zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i ujrzałam zdjęcie Asi. Przyłożyłam telefon do ucha. 
- Tak? Słucham?- powiedziałam do telefonu. 
- Andżelika to ty ?- powiedziała ze zdziwieniem w głosie. 
- Tak to ja.- powiedziałam niepewnie. 
- Co się z tobą działo?? Gdzie ty w ogóle jesteś??- mówiła zdenerowana. 
- Zerwaliśmy ze sobą z Marco. A jestem w Barcelonie i nie zamierzam wracać do Dortmundu.- powiedziałam ostatecznie. 
- Andżelika chociaż to przemyśl.- powiedziała. 
- Ja już wszystko przemyślałam. Nie wrócę tam, zostaję tutaj. A teraz przepraszam cię bardzo ale śpieszę się , mam trening.- powiedziałam i się rozłączyłam. 
Nie miałam siły z nią rozmawiać. Nie dałam jej nawet dojść do słowa. Strasznie mi przykro ale na razie nie możemy się ze sobą kontaktować z mojego powodu. 

**********************************************************************************
& 2 lata później &  

Za pół godziny mecz Barcelona - Borussia Dortmund.Po raz pierwszy od dwóch lat spotkam się z Borussią. Nie sądziłam że tyle aż będę czekać aby zobaczyć swoich byłych przyjaciół. Ubrałam się w strój który znalazłam w szafie. Włożyłam koszulkę mego kochanego chłopaka. Tak jestem z Bartkiem już 2 lata. Nie sądziłam że tak dobrze nam pójdzie. I teraz wiem że dobrze zrobiłam przyjeżdżając do Barcelony. 
Usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam i zobaczyłam Kingę. 
- Siemka.- powiedziała i pocałowała mnie w policzek.
- Cześć.- powiedziałam i odwzajemniłam się tym samym.
- I co gotowa na wielki mecz ??- powiedziała z uśmiechem. WIELKI MECZ. Barcelona kontra Borussia Dortmund. Kto wygra  jest w finale Ligi Mistrzów. 2020. To niesamowite naprawdę.
- No jasne.- powiedziałam i wyszłam z domu.
C.D.N

sobota, 5 października 2013

Rozdział 31

Jutro wyjeżdżam do Barcelony. Nie mogę tu dłużej zostać. Marco mnie nienawidzi i nie mogę go dłużej ranić. Nie sądziłam że aż tak będzie to przeżywał. Nic mnie nie powstrzyma przed tym aby w końcu uciec z Dortmundu. Kocham to miasto ale jak na razie nie zamierzam tu wracać.
**********************************************************************************
& 4 dni później & 

Powiem szczerze że nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Znowu razem z Borussią jesteśmy w Barcelonie. Moje życie znowu się zmienia. To nie łatwe żyć na nowo. Nikt nie wie gdzie jestem , mogą się tylko domyślać. Znowu wróciłam do trenowania w Barcelonie. Trener się zdziwił no ale cóż. Mam nowy dom.  Wnętrze jest genialne :





Dom jak z bajki. Wszystko super ale bycie samym tak jakby bo jest jeszcze Borussia ale ona tak jakby się nie liczy, bycie samym w takim wielkim domu to nie to o czym marze. Wiem powinnam wrócić do Polski ale po co. Nic miłego jak tu mnie tam nie spodka. Fakt spotkałam bym przyjaciół ale co mi po tym???
         Siedziałam na kanapie kiedy ktoś zadzwonił do drzwi.
- Cześć Andżelika.- powiedział Leo Messi stojący u mnie w drzwiach.
- Leo??- powiedziałam zdziwiona.
- Mogę wejść ??- powiedział z uśmiechem.
- Jasne wchodź.- powiedziałam i szerzej otworzyłam drzwi.
Poszliśmy do salonu. Nie wiedziałam co zrobić więc usiadłam naprzeciwko niego. Nie wiedziałam czego chce.
- Coś się stało ??- powiedziałam.
- Wpadłem cię tylko odwiedzić. Trener dzisiaj na treningu powiedział że znowu jesteś w Barcelonie więc postanowiłem cię odwiedzić. Nie sądziłem że znów cię tu zobaczę. - powiedział Leo.
- Przyjechałam wczoraj. I miło mi że zechciałeś mnie odwiedzić.- powiedziałam z uśmiechem.
- Nie ma sprawy. Chciałbym się dowiedzieć czemu tu wróciłaś. Jeśli to nie jest tajemnica oczywiście.- powiedział Leo i spojrzał w moje oczy.
- Rozstałam się z Marco. Nie mogłam dłużej niszczyć jego życia i postanowiłam wrócić do Hiszpanii.- powiedziałam.
- Rozumiem. Mam do ciebie jeszcze jedno ważne pytanie. Podobno od około dwóch lat już nie grałaś w piłkę to prawda ??- powiedział Leo uśmiechnięty.
- Tak to prawda.- powiedziałam.
- Wracasz do trenowania??- powiedział Lionel.
- Tak wracam o trenowania.- powiedziałam stanowczo.
- Bardzo się ciesze.- powiedział Leo z uśmiechem. - A i jeszcze jedno moja narzeczona zaprasza cię dzisiaj do nas na kolacje. I przecież muszę cię jeszcze komuś przedstawić.- dodał z uśmiechem.
Siedział tak jeszcze pół godziny aż poszedł. Powiem szczerze że fajnie jest się komuś wygadać.
Poszłam do garderoby aby znaleźć jakieś ciuchy na kolację. Nie zeszło mi się strasznie długo. Postanowiłam włożyć sukienkę i do tego marynarkę.  Nie długo to trwało a wsiadłam w samochód i pojechałam do domu rodzinnego Messiego. Nie jechałam długo jakieś 10 minut. Podjechałam i zobaczyłam niesamowity dom. Byłam pod wrażeniem. Był ślicznie urządzony. Podeszłam z uśmiechem do drzwi i zadzwoniłam. Nie musiałam długo czekać. Drzwi otworzyła mi Antonella narzeczona Lionela.
- Dobry wieczór.- powiedziałam grzecznie z uśmiechem.
- Witaj. Ty pewnie jesteś Andżelika??- powiedział śliczna kobieta. 
 - Tak. Miło mi cię poznać. Antonella tak ??- powiedziała. Była ubrana skromnie ale za to z pazurem. Jej różowa sukienka i skórzana kurtka podkreślały jej kobiecość.
- Tak. Zapraszam cię.- powiedziała i otworzyła szerzej drzwi.
- Dziękuje bardzo.- powiedziałam z uśmiechem i weszłam dalej.
- Witaj Andżeliko.- powiedział Leo trzymający na rękach małego szkraba.
- Cześć Leo a to pewnie twój następca. Cześć Thiago.- powiedziałam i przejęłam malucha na swoje ręce.
- Tak to Thiago. Andżeliko prócz mojego kochanego synka chciałbym ci przedstawić mojego kuzyna. Bartek chodź proszę. - powiedział Leo. Po schodach zszedł chłopak na oko w moim wieku. Ładne włosy , zajebiste oczy. Wygląda jak jakiś model.
- Siema. Jestem Bartek. A ty Andżelika??- powiedział z uśmiechem.
- Cześć. Tak jestem Andżelika.- powiedziałam z uśmiechem.
- Chyba będziemy się często widywać.-powiedział i zaczął się mi przyglądać.
- A czemu tak uważasz??- powiedziałam z uśmiechem. Zaczarował mnie powiem szczerze że jest naprawdę przystojny.
- A to ty nie wiesz?? Jestem nowym piłkarzem FC Barcelony. Na razie rezerwa ale może później coś jeszcze. Zobaczymy jeszcze.- powiedział i puścił do mnie oczko.
Usiedliśmy do kolacji. Ja, Leo , Antonella, Bartek i jeszcze 5 piłkarzy FCB. Iniesta, Xavi, Pique, Fabregas i Neymar. Każdy z nich pojawił się na kolacji ze swoimi wybrankami a niektórzy tacy jak Fabregas, Pique i Neymar, Iniesta. Xavi przyszedł ze swoją żoną. Powiem że wszystkie poznane mi dzisiaj osoby są bardzo miłe i sympatyczne. I tak jednak najbardziej polubiłam Antonelle i dziewczynę Neymara Brune.
Wszyscy powiem szczerze miło spędziliśmy czas ale najlepiej tego wieczoru gadało mi się z Bartkiem. Wyszliśmy do ogrodu.
- Mogę zadać ci kilka pytań?- powiedział Bartek kiedy usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy podziwiać Barcelonę.
- Jasne.- powiedziałam i spojrzałam na niego.
- Co ty robisz w Barcelonie??- powiedział.Długo zastanawiałam się nad odpowiedzią. 
-Zacznę od początku. Parę dni temu, dokładnie 4 rozstałam się ze swoim ukochanym. Był dla mnie wszystkim. Wcześniej mieszkałam w Dortmundzie. Moim narzeczonym był nim Marco Reus. Rozstaliśmy się gdyż uważał że go zdradzałam. A to nie było tak. Parę miesięcy temu miałam wypadek. Samochód mnie potrącił. Do szpitala przyszedł mój przyjaciel Thomas Muller. Jak się później okazało zakochał się we mnie. Gdy leżałam on mnie pocałował. 4 dni temu powiedziałam o tym Marco a ten stwierdził że go nie kocham i że musimy od siebie odpocząć. Dlatego tu jestem. Normalnie mieszkałam w Polsce ale nie mogę tam wrócić,. Nie teraz.- powiedziałam a łzy same zaczęły mi lecieć z oczu.
- Już spokojnie nie płakaj.- powiedział i otarł mój policzek.- Będzie dobrze. Zobaczysz. A ten Marco to debil skoro zostawił taki skarb.- powiedział i pocałował mnie w policzek.
C.D.N 

sobota, 21 września 2013

Rozdział 30

Usiadłam a Thomas przysunął się bliżej. W mgnieniu oka jego usta znalazły się na moich. Nie wiem co sobie myślałam ale odwzajemniłam pocałunek. Nie wiem ale było mi tak dobrze. Jego usta delikatnie i czule muskały moje. Nie wyobrażałam sobie że mogłabym się całować z Thomasem. Gdy już zaczęłam myśleć odlepiłam go od moich ust. Spojrzałam na niego.
- Przepraszam nie powinienem. Poniosło mnie.- powiedział i zaczął drapać się w głowę.
- Ja też przepraszam. Nie powinnam odwzajemniać pocałunku.- powiedziałam.
- Może będzie lepiej jeśli pójdę. Jeszcze raz bardzo cię przepraszam.- powiedział i wyszedł.
I znowu z problemem zostałam sama. Nie sądziłam że poczuję coś do Thomasa. Nic do niego nie czuję i to jest najgorsze. Całym sercem kocham Marco i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Stanę na ślubnym kobiercu i powiem w końcu Marco sakramentalne " TAK ". Nie poddam się za długo o niego walczyłam.
 *************************************************************************************
& 3 miesiące później &

Właśnie dzisiaj wychodzę ze szpitala. Chodzę z tym gipsem ale już za kilka tygodni nie będę go miała i będę w końcu mogła zostać żoną mojego ukochanego.Thomasa nie widziałam już od trzech miesięcy. Ale w sumie co mnie to obchodzi. Wstałam z łóżka i zajrzałam do torby którą Asia wczoraj mi przywiozła. Wyjęłam z niej legginsy i bluzę. Spakowałam wszystko i wyszłam z pokoju. Zobaczyłam Marco.
- Cześć Kochanie.- powiedział i namiętnie mnie pocałował.
- Siemka.- powiedziałam wtedy kiedy już odkleił się od moich ust.
- I jak gotowa do powrotu do domu ?? Borussia za tb tęskniła.- powiedział z uśmiechem.
- Zwarta i gotowa.- powiedziałam z uśmiechem i pocałowałam go w policzek.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do domu. Nie powiem ale zależy mi na Marco najbardziej na świecie, jest dla mnie najważniejszy. Kocham go i nie mam zamiaru go stracić. Przyznam że wtedy w szpitalu poczułam coś do Thomasa ale nie było to takie uczucie  jak do Marco.  Gdy weszłam do domu zobaczyłam znajome mi twarze. Wszystkie moje przyjaciółki w tym Karolina i malutka Christina siedziały i piły kawę w salonie.
- Andżelika.- powiedziała Karolina, wstała i przytuliła się do mnie.
- Cześć.- powiedziałam jej na ucho.- Wyglądasz wspaniale.- dodałam z uśmiechem.
- Muszę ci kogoś przedstawić.- powiedziała.
Podała mi małą kruszynkę na ręce. Spojrzałam na nią, wyglądała zupełnie jak mama.
- Jest strasznie do cb podobna.- powiedziałam z uśmiechem do przyjaciółki.
- To chyba dobrze. Prawda ??- powiedziała z uśmiechem i spojrzała na Mario.
- Ej!!- powiedział mężczyzna z twarzą 10-latka.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Spojrzałam po twarzach zebranych. Podeszłam do Reusa i przytuliłam go. Ten za to pocałował mnie w sam środek głowy.
*********************************************************************************
Po jakiś 3 godzinach. Wszyscy się ulotnili. Powiem szczerze że moje życie po wypadku nie jest takie kolorowe jak przed nim.
- Kochanie nad czym tak myślisz ??- powiedział Marco łapiąc mnie od tyłu gdy stałam na balkonie i podziwiałam gwiazdy.
- Nad swoim życiem.- powiedziałam w trzech słowach.
- Aha. I co wywnioskowałaś ??- powiedział przytulając się do mnie.
- Że nie zasługuje na takie szczęście.- powiedziałam bez emocjonalnie.
- Jak nie zasługujesz?? Zasługujesz i to w 100%. Kochanie jesteś niesamowita.- powiedział i zaczął całować moją szyję.
- Wcale nie.- powiedziałam i odeszłam od niego.
- Ej!! Co się dzieję ??- powiedział Marco zdziwiony moim zachowaniem.
- Nie ważne.- powiedziałam i wróciłam do domu.
Przez resztę wieczoru nie odzywaliśmy się do siebie. Powinnam z nim pogadać. Powiedzieć o pocałunku w szpitalu ale nie chce ranić jego uczuć. Nie powinnam tego robić. Nie mogę go zranić.
Położyłam się w łóżku i ułożyłam sobie laptopa na nogach. Włączyłam sobie moją ulubioną piosenkę. 
Zaczęłam przeglądać swoje fb, aska, gmail itd. Gdyż tu nagle jakaś stronka na fb dodała zdjęcie Marco całującego się ze mną. I tu mnie ukuło serce. Teraz wiem że popełniłam błąd. Musze powiedzieć o nim Marco. I to jeszcze dzisiaj. Wyszłam z łóżka, byłam ubrana w długie legginy i bluzkę. A więc włożyłam bluzę. Zeszłam na dół i zobaczyłam Marco na balkonie. Podeszłam ciuchutko do drzwi. Drzwi były uchylone więc weszłam dalej. Podeszłam do Marco i go przytuliłam.
- Przepraszam.- powiedziałam mówiąc mu na ucho. Przytuliłam się do Marco.
- Nic nie szkodzi.- powiedział i złapał mnie za rękę.
- Nie chciałam cię zranić. Po prostu nie miałam ani siły ani chęci do rozmawiania. Musiałam sobie coś uświadomić i zastanowić się. Wybacz Marco.- powiedziałam.
- Dobrze. Wybaczam. O co chodzi Kochanie??- powiedział z uśmiechem na twarzy.
- No bo chodzi o to że...że...no ten...kurde nie mogę tego sformułować.- powiedziałam.
- Wal prosto z mostu.- powiedział Marco.
- Całowałam się z Thomasem.-powiedziałam jak sobie tego życzył.
- Słucham??- powiedział z niedowierzaniem.
- Całowałam się z Thomasem.- powtórzyłam. Widziałam jego wyraz twarzy był wściekły.
- Jak mogłaś??- powiedział i stanął na równe nogi.
- To nie ja. To on mnie pocałował.- powiedziałam.
- Kiedy to było ??- powiedział Marco nadal wściekły.
- 3 miesiące temu.- powiedziałam.
- I do tej pory nic mi nie powiedziałaś??- powiedział i widziałam w jego oczach iskry ale nie nadziei, to były iskry, nawet nie wiem jak to opisać. Iskry złości. Tak to były iskry gniewu, albo czegoś w tym stylu.
- Nie wiedziałam jak. Nie wiedziałam kiedy. Ja nie umiałam ci tego powiedzieć.- z moich oczu zaczęły lać się łzy.
- Czyli nie potrafiłaś mi tego powiedzieć przez 3 miesiące aż tu nagle mi powiedziałaś ?? Po co mi to mówiłaś ??- powiedział Marco.
- Nad tym się zastanawiałam dzisiaj i przez ostatnie trzy miesiące. Marco ja...Kocham Cię... I nie wiem czemu to zrobiłam. Musiałam ci powiedzieć bo nie dałabym rady cię dłużej okłamywać.- powiedziałam ze łzami w oczach.
- Aha. Musisz mi dać czas, muszę się zastanowić. Na razie nie możemy się spotykać. Musimy od siebie odpocząć.- powiedział Marco.
- Słucham??- powiedziałam z niedowierzaniem.
- Zrywam z tobą. Będzie nam łatwiej się zastanowić.- powiedział.
- Dobrze. Daj mi 3 dni i mnie tu już nie będzie.- powiedziałam i wyszłam.
C.D.N

PRZEPRASZAM...

PRZEPRASZAM.Nie mam czasu i nie wiem kiedy pojawią się następne rozdziały. Po dokładnych obliczeniach blog ten będzie miał około. 60 rozdziałów i najbliższy pojawi się może za dwa tygodnie ewentualnie w tym. Ale jeszcze zobaczę dokładnie. Jak na razie nie dodam nic. WYBACZCIE I MAM NADZIEJĘ ŻE MNIE NIE ZOSTAWICIE> POZDRAWIAM. Mam prośbę podajcie linki do swoich blogów bo nie mam co czytać a mi się nudzi.

piątek, 13 września 2013

Info.

Z powodów technicznych i czasowych, rozdział ukaże się w następnym tygodniu. Przepraszam ale niestety.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 29

Siedziałam i czytałam gazetę gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. 
- Proszę.- powiedziałam i odłożyłam gazetę na szafkę stojąca obok. W drzwiach pokazała mi się bardzo dobrze znana mi sylwetka. 
- Cześć Andżelika.- powiedział w ręku miał bukiet kwiatów. 
- Cześć Mario.- powiedziałam z uśmiechem. 
- Nie przeszkadzam?? Bo jak by co to mogę iść.- powiedział. Szczerze  z wyrazu jego twarzy nie mogłam nic odczytać. Mina jego nie mówiła nic. 
- Proszę, wejdź.- powiedziałam i wskazałam na krzesło.  
- Dzięki.- powiedział i usiadł na krześle które znajdowało się przy moim łóżku. 
- A więc co się stało ??- powiedziałam z uśmiechem w jego stronę. 
- Pierwsza sprawa Karolina urodziła. To przepiękna córeczka. Gdy tylko ją zobaczyłem, serce mi się rozkleiło. Musisz ją zobaczyć ale oczywiście jak już będziesz w pełni sił. A druga sprawa jak się czujesz?? Karolina jest teraz w szpitalu ale kazała mi przyjechać tutaj gdy tylko dowiedziała się od Asi że jesteś w szpitalu i że miałaś wypadek. Sama chciała tu przyjechać ale lekarz powiedział że to będzie niebezpieczne i dla niej i dla dziecka opuścić tak szubko szpital, dlatego kazała mi tu przyjechać. A więc jak się czujesz??- powiedział z bardzo wyraźną miną. 
- Zaczekaj. Zacznij od tego że Karolina urodziła. Kiedy jeśli można wiedzieć??- powiedziałam z uśmiechem. 
- Wczoraj o 18.25.- powiedział z uśmiechem , wyjął telefon i pokazał zdjęcie małej kruszynki. 
- Boże jaka piękna. Cała Karolina.Wygląda dokładnie tak jak Karola.- powiedziałam biorąc od niego telefon.
- Wiem, mam teraz 2 przepiękne laski nie ??? Dlatego nie grałem w meczu z powodu twego i tej małej słodkiej kruszynki. Karolina poprosiła mnie abym nie grał w meczu tylko przyjechał do cb i zobaczył jak się czujesz i w ogóle.- powiedział z uśmiechem. 
- Rozumiem.- powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko. 
- A więc jak się czujesz ??- powiedział i spojrzał na moją rękę., 
- Wiesz nie jest najgorzej ale...- nie zdążyłam skończyć gdy do mojej sali weszła cała drużyna Borussii Dortmund. 
-Andżelikaaaaa...- powiedział Marco wchodząc jako ostatni.- Co on tutaj robi ??- powiedział na widok Mario. 
- To może ja już sobie pójdę.- powiedział Mario wstając z krzesła. 
- Nie. Zostajesz. A ty się ogarnij.- powiedziałam i do Mario i do Marco. 
- Andżelika, ale oni mnie nie chcą widzieć. Lepiej będzie jak pójdę.- powiedział stojąc nade mną 
- Nie zostajesz. Przypominam ci że przyszedłeś do mnie a nie do NICH.- powiedziałam i spojrzałam na chłopaków. 
- Andżelika.- powiedział błagalnym głosem. 
- Ty zostajesz, ty też zostajesz a reszta za przeproszeniem AUT !!- powiedziałam wskazując na Marco i Mario aby zostali a resztę poprosiłam aby wyszli. Jak poprosiłam tak zrobili. Mario i Marco zostali a reszta opuściła pokój. 
- Co się do cholery z wami dzieje??- powiedziałam i spojrzałam się na obu.- Jeszcze nie dawno byliście przyjaciółmi a teraz?? Kurde wy chyba tego nie widzicie ale i ja i Karolina też mamy problemy bo ty Mario i Karolina pojechaliście do Monachium a ja i Marco zostaliśmy tutaj. No kurde. Ja i ona też mamy problemy z komunikacją ale nadal się przyjaźnimy. A wy macie problem z tym który gra w której drużynie i która drużyna jest lepsza. JA tak nie mogę i Karola pewnie też nie. Pojmijcie w końcu że nie tylko wy się liczycie.- powiedziałam z odrobinkę podniesionym głosem.- Jeśli tego nie pojmiecie to i ja i ona zrobimy wam z życia coś czego naprawdę nie będziecie chcieli.- dodałam jeszcze ostrzej. 
- Dobra, dobra. Kochanie spokojnie nie możesz się denerwować.- powiedział Marco i złapał mnie za rękę. 
- Wiem że nie mogę ale ta sytuacja jest denerwująca.- powiedziałam już ze łzami w oczach.
- Już spokojnie.- powiedział Marco i się do mnie przytulił. 
Nagle ktoś znowu zapukał do drzwi. Zobaczyłam Asie i Marcela. Uśmiechnęłam się w kierunku Asi a ta jak by czytała w moich myślach przytuliła się do mnie. 
- Nie płakaj tylko mów co się dzieje.- powiedziała cały czas do mnie przytulona.
- Karolina ma córeczkę.- powiedziałam i poprosiłam Mario o telefon aby pokazać jej małego słodziutkiego szkraba. 
- Jakie będzie nosić imię ??- powiedziała z uśmiechem Asia do Mario. 
- Mamy plany Christina Jessica Gotze. Takie mamy plany na pewno na pierwsze Christina.- powiedział z uśmiechem.
- Christina Gotze. Bardzo ładnie brzmi.- powiedziałam z uśmiechem i zobaczyłam że Karolina dzwoni.- Czy mogę odebrać??- dodałam z uśmiechem pokazując mu telefon.
- Jeśli chcesz to proszę.- powiedział z uśmiechem. Spojrzałam na Marco, był zmieszany. Pewnie zastanawiał się czy przeprosić Mario.
- Haloo??- powiedziałam z uśmiechem to telefonu. Mario miał taką funkcję jak skype można rozmawiać i jednocześnie widzieć swojego rozmówce.
- Andżelika.- powiedziała Karolina zdziwiona moim widokiem.
- Jak widzisz Ja.- powiedziałam i pokazałam również Asie.
- Ojejku Dziewczyny!!- powiedziała z uśmiechem.- Skąd macie telefon Mario??- dodała z zastanowieniem.
- Siedzi obok i pozwolił mi z tb porozmawiać.Jak tam nasza kruszynka ??- powiedziałam.
- A wszystko w porządku. Duża i silna dziewczynka. Chcesz ją zobaczyć ??- powiedziała.
- No jasne. Pokaż tego malutkiego szkraba.- powiedziałam i jak poprosiłam tak zrobiła. Zobaczyłam przepiękną dziewczynkę.
- Jejuniu jaka ona do ciebie podobna.- powiedziałam.
- No wiem. Mam do cb prośbę.- powiedziała Karolina.
- Słucham??- powiedziałam i spojrzałam na Marco.
- Chciałabym abyś została matką chrzestną Christiny. Zgadzasz się??- powiedziała i spojrzała na mnie błagalnymi oczami.
- Z największą przyjemnością zostanę matką chrzestną tej ślicznotki.- powiedziałam z uśmiechem.
- Naprawdę??- powiedziała.
- Tak naprawdę. - powiedziałam i uśmiechnęłam się w kierunku Mario.
- Kochana wybacz ale muszę kończyć. Będą robić mi jakieś badania i niestety muszę kończyć. Obiecuję że niedługo się zobaczymy. PAPAPA :*- powiedziała i się rozłączyła.
 Do sali nagle wszedł lekarz.
- Przepraszam bardzo ale niestety panie i panowie musicie opuścić pokój. Czas na odwiedziny pani Andżeliki już się skończył. Bardzo mi przykro.- powiedział i zmienił mi kroplówkę.
- NO dobrze. Kochanie wpadniemy jutro.- powiedział Marco, pocałował mnie w czoło i wyszedł z resztą chłopaków. Zostałam sama, wzięłam do ręki książkę. Igrzyska Śmierci to jest to co lubię. Kochałam to czytać. Chodź przeczytałam tą książkę już z 15 razy za każdym razem jest dla mnie bardzo inspirująca.
Nagle zapukał ktoś do drzwi.
- Proszę.- powiedziałam i w drzwiach ukazała mi się osoba której kompletnie się nie spodziewałam.
- Cześć Andżelika.- powiedział mój kolega.
- Cześć Thomas.- powiedziałam z uśmiechem do mojego przyjaciela.  
- Mogę wejść??- powiedział.
- Jasne wchodź.- powiedziałam i skierowałam wzrok na krzesło które znajdowało się w pobliżu mojego łóżka. Usiadł na krześle i złapał mnie za rękę.
- Jak się czujesz??- powiedział z uśmiechem i przyłożył moją rękę do swojego policzka.
- W porządku dziękuje.- powiedziałam i się usmiechenłam do niego.
Bardzo lubiłam Thomasa.Odkąd razem z Manuelem uratował mnie przed kolegami z jego drużyny, tak jakoś bardzo go polubiłam. Był dla mnie kimś więcej niż kolegom. Nie wiem jak określić to uczucie co do niego ale było ono bardzo głębokie. Oczywiście nie takie jak do Marco. Do Marco jest bardzo, ale to naprawdę bardzo głębokie uczucie ale wiem że jest dla mnie kimś ważnym.
- Wiem że pewnie się mnie tu nie spodziewałaś. Ale jak dowidziałem się od Mario że jesteś w szpitalu od razu musiałem przyjechać zobaczyć co z tb jest. Andżelika jesteś dla mnie kimś ważnym. Wiem że pewnie nie zastąpię Marco, bo wiem że go kochasz. Ale czuję coś o cb więc proszę aj mi szanse.- powiedział błagalnym wzrokiem przytulając się do mojej ręki. Chciałabym mu dać szanse ale Marco jest dla mnie kimś bardzo ważnym i nie chce go stracić w głupi sposób.
- Tomi wiesz dobrze o tym że ja i Marco mamy zamiary wziąć ślub. Bardzo mi na tb zależy ale moje uczucie do Marco jest bardzo głębokie. Zależy mi tb ale bardziej jak na przyjacielu a nie jak na osobie którą mogę pokochać.- powiedziałam i podniosłam głowę. Usiadłam a Thomas...
C.D.N


 

niedziela, 11 sierpnia 2013

Versatile Blogger

 Zostałam nominowana do "The Versatile Blogger" przez Isabelle Błaszczykowską. Dziękuję ;*

 Zasady konkursu:


1.Podziękować nominującemu u niego na blogu.
2.Pokazać nagrodę "Versatile Blogger" u siebie na blogu.
3.Ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie.
4.Nominować 8 blogów które na to zasługują.                                                                               
5.Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.


A więc 7 faktów o mnie :D 
1. Mam na imię Kamila. 
2. Obecnie idę do 1 gimnazjum. 
3. Kocham Borussię Dortmund. 
4. Moim ukochany piłkarzem jest Marco Reus. 
5. Gram w piłkę od roku. 
6. Najczęściej gram jako pomoc (lewa,prawa zależy od trenera). 
7. Gram w męskiej drużynie piłki nożnej.W roczniku 1999 a jestem z 2000. 

 

A więc nominuje 8 blogów: 

1.  Somebody hug me or I blow my fuckin' head up: Bohaterowie ( cz. 1,2 ) 

2.  Marco Reus story :): Rozdział 1. 

3. Piłkarz z Borussi moim życiem

4. I won’t ever let somebody hurt me one more time..: Bohaterowie

5.   Football Forever. ♥: `rozdział trzynasty. 

6. Legia to tylko początek...: Bohaterowie

7."The biggest adventure you can take is to live your dreams."

8.  Keine Rose ohne Dornen: Bohaterowie

 

Pozdrowionka dla wszystkich i serdecznie dziękuje za nominację. 

POZDRO KAMCIA <3