niedziela, 5 maja 2013

Rozdział 15

Stałam i patrzyłam się na Marco który rozmawiał z kolegami z reprezentacji i innych klubow gdy nagle jakis facet w garniturze wpadl na mnie.
- Przepraszam nie zauważyłem pani.- powiedzial wysoki brunet.
- Nic się nie stało.- powiedzialam z uśmiechem.
- Pani to Andżelika Dąbrowska.- powiedzial bacznie mi się przyglądając.
- Tak.- powiedzialam.
- Czy mógłbym z panią porozmawiać??- powiedzial wskazując na wyjście z sali.
- A mogę wiedzieć kim pan jest??- powiedzialam i spojrzałam się na gości.
- Ależ oczywiście. Jestem Tito Vilanova.- powiedzial brunet.
- Jest pan trenerem FC Barcelony.- powiedzialam bacznie mu się przyglądając.
- Tak. Czy teraz możemy porozmawiać??- powiedzial i poszedł w kierunku wyjścia.
- Dobrze.- powiedzialam i poszłam za nim.
Poszliśmy na murawę , tam gdzie ja i on czujemy się najlepiej.
- A wiec pani Andżeliko.- powiedzial Vilanova.
- Czy mogłabym prosić aby pan mówił do mnie Andżelika.- powiedzialam gdyż nie lubiłam jak ktoś mówi do mnie pani Andżelika.
- Dobrze. A wiec Andżeliko mam do ciebie sprawę. Co byś powiedziała gdybym chciał zabrać cie ze sobą do Barcelony? Nie chodzi mi o to ze się w tobie zakochałem, nie , nie. Chodzi o to ze mamy damska drożynę FC Barcelony i czy nie chciałabym tam grac ??- powiedzial Vilanova.
- Ale....jak....dlaczego???- tylko tyle zdążyłam z siebie wykrztusić.
- Dlatego że chciałbym aby pani kształciła się , rozwijała i wsparła naszą drużynę. Na razie moglibyśmy podpisać 3 letni kontrakt a później albo zostaniesz albo wrócisz wszystko zależy od ciebie.- powiedział Tito z bardzo poważną miną.
- Mam prośbę zastanowię się. Nie wiem niech pan dam mi tydzień na przemyślenie wszystkich za i przeciw. Czy może tak być ??- powiedziałam z błagalną miną.
- Dobrze akurat spędzam tu jeszcze półtora tygodnia bo muszę załatwić kilka spraw. Skontaktuj się ze mną. Masz wizytówkę.- powiedział wręczając mi kawałek kartki.
- Dziękuje, jak wszystko przemyśle to dam panu znać.- powiedziałam z uśmiechem i schowałam wizytówkę do torebki.
- To może wróćmy do gości. Pewnie są zdziwieni naszą nieobecnością.- powiedział Tito i poszedł w kierunku sali.
Ja zostałam i zastanawiałam się nad tym wszystkim. Jak tu zostawić wszystkich przyjaciół?? Jak zostawić Marco?? Przyznam szczerze że przez ostatnie dwa miesiące stał mi się bardzo bliski i już pomału coś do niego czuję. Ale taka szansa nie może się zmarnować. Stałam i cały czas przemyślałam wszystkie za i przeciw. Usiadłam na krześle które mieściło się na ławce rezerwowych. Siedziałam i podziwiałam stadion . 
Był boski. Jeszcze kilka miesięcy temu nie sądziłam że będę borykać się z takim problemem jak teraz.
- Andżelika.- usłyszałam głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Monikę i  Karoliną.
- Tu jestem.- powiedziałam i pomachał ręką. Nadal podziwiałam piękny świecący pustkami stadion.
- Coś się stało??- powiedziała Karolina. Znała mnie na tyle dobrze że wiedziała jaki mam nastrój.
- Tak stało się.- powiedziałam i zaczęłam płakać.
- O co chodzi Kochanie.- powiedziała Karolina przytulając mnie.
- Kilka minut temu rozmawiałam z Tito Vilanovą. Zaproponował mi granie w Fc Barcelonie. Chce podpisać ze mną kontrakt na 3 lata. I obawiam się że przyjmę tą propozycje.- powiedziałam ze łzami w oczach.
- Kochana. Zrobisz jak uważasz. To twoja decyzja, jeśli uważasz że tego właśnie chcesz to wyjedź. Tylko jest kilka problemów. Zostawisz tu nas, swoich przyjaciół. Ale to to jest pikuś. Teraz został największy problem zwie się on Marco Reus. Za dobrze go znasz. Dobrze wiesz że nie pozwoli ci wyjechać, a poza tym twoje serce i tak o nim nie zapomni a wzmocni twoje uczucie do niego. Andżelika nasza piątka zawsze będzie cię wspierać  cokolwiek wymyślisz.- powiedziała Karolina przytulając się cały czas do mnie tak samo jak Monika i Katrina.
- Wiem , dobrze o tym wiem. Tylko taka szansa może się więcej nie zdarzyć. Marco jest moim największym problem fakt, ale będzie lepiej jeśli nie pozna mojej decyzji. Wiem że to będzie tak samo trudne dla mnie jak i dla niego ale skoro naprawdę mnie kocha będzie w stanie przeżyć 3 lata. Jeśli nie to nasz związek okazał by się pomyłką. Wiem że pieprze teraz same bzdury ale wiem co mówię.- powiedziałam patrząc na nie cały czas.
- Andzia na pewno dasz sobie radę w to czy w tamtą. Będziemy cię wspierać całym sercem. Mam nadzieję że nie zapomnisz o nas tam w Hiszpanii i wrócisz.- powiedziała Monika.

*********************************************************************************

& Tydzień później &

Dokładnie tydzień temu odbyło się wesele Asi i Marcela. Nie powiem naprawdę to było wspaniałe.
Dzisiaj mam się spotkać z Tito Vilanovą w sprawie przejścia do FC Barcelony. Wiem to pewnie głupia decyzja ale jednocześnie jest to szansa która może się nigdy nie powtórzyć. Ubrałam się i ruszyłam do kawiarni w której miała się odbyć rozmowa. O moim odejściu wiedzą tylko dziewczyny i dyrekcja Borussii Dortmund. Weszłam do kawiarni i od razu zobaczyłam Tito siedzącego z poranną gazetą i pijącego kawę.
- Dzień Dobry.- powiedziałam z grzecznością i zajęłam miejsce na przeciwko niego.
- Witaj Andżeliko.- powiedział i odłożył gazetę.- Zamawiasz coś ??- dodał z grzecznością.
- Tak kawę z mlekiem.- powiedziałam i spojrzałam na niego.
- I co z twoją decyzją??- powiedział Tito i podał mi kawę.
- Tak podjęłam decyzję. Bardzo chętnie zamieszkam w Barcelonie i z przyjemnością dołączę do damskiej FC Barcelony.- powiedziałam z uśmiechem.
- Ogromnie się cieszę. Samolot mamy w piątek o 17. Dasz radę ??- powiedział bardzo uradowany.
- Ależ oczywiście.- powiedziałam i podałam mu rękę.
- Witaj na pokładzie.- powiedział po czym zaczął mnie o wszystko wypytywać.
Tak spędziłam 2 godziny. Po powrocie do domu wyjęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Spojrzałam na kalendarz.
- Dzisiaj jest środa a my wylatujemy w piątek.- powiedziałam do Borussii grzecznie leżącej na łóżku.
Oczywiście zabierałam psa ze sobą. Borussia ma w piątek jakiś mecz co tylko ułatwia mi wylot z Dortmundu. Było mi przykro że zostawię tu wszystkich przyjaciół.

& 2 Dni później &
 
Wstałam późno bo o 10. Ubrałam się i sprawdzałam czy wszystko spakowałam. Usiadłam na łóżku i patrzyłam na zdjęcie Marco.  Było mi szkoda że nic nie wie i nie może mnie powstrzymać. Wiem że robię źle ale tak na razie będzie lepiej. Siedziałam tak 3 godziny i się zastanawiałam jeszcze raz. Spojrzałam na zegarek była godziny 13.55 postanowiłam się pożegnać z dziewczynami. Pojechałam najpierw do Katriny, potem do Emilki, następnie do Moniki i Karoliny. Asia została mi na sam koniec. Ona wiedziała jakie to dla mnie ważne dlatego przyjechała po mnie i zabrała mnie od Moniki i Karoliny.
- Dziękuje że po mnie przyjechałaś.- powiedziałam wchodząc do samochodu który dostała na ślub razem z Marcelem.
- Nie ma sprawy.- powiedziała i ruszyła w kierunku lotniska.
- Jesteś na mnie zła ??- powiedziałam gdy zobaczyłam jej minę.
- Nie dlaczego tak myślisz??- powiedziała zdziwiona moim pytaniem.
- Widać po minie.- powiedziałam.
- Nie nie jestem zła tylko nie chce abyś mnie zostawiła.- powiedział skręcając w kierunku lotniska.
- Przecież wrócę do ciebie, ale dopiero za trzy lata.- powiedziałam i się do niej uśmiechnęłam.
Dojechaliśmy na lotnisko o 16.55, Szybko się z nią pożegnałam. Szybko znalazłam Vilanove i poleciałam do Barcelony.
C.D.N

*********************************************************************************
I jak wam się podoba?? Wiem trochę pośmatałam ten rozdział. Do tego akurat nie miałam weny więc wyszedł jaki wyszedł. Nie denerwujcie się na mnie. POZDRAWIAM <3

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 14

Na scenie stal Leon ze swoja kapela. Zaniemówiłam z wrażenie.
- Andżela wszystko w porządku??- powiedziała Monika gdy zobaczyła moja minę.
- Tak tylko mam małe pytanko, kto zamawiał kapele??- powiedziałam z niedowierzaniem.
- Asia.- powiedziała Monia.
- Dobra zrobimy ten twój pomysł. A wiesz która piosenkę??- powiedzialam z chytrym uśmiechem.
- Może tą co śpiewałyśmy wtedy u mnie w domu. Mam i polska i angielska wersje.- powiedziała wyjmując zeszyt z torby.
- Ok. Wybieram angielska.- powiedzialam i jeszcze raz spojrzałam się na Leona. Powiem szczerze nadal go kochałam i był dla mnie ważny ale teraz pojawił się Marco, chodź co prawda para nie byliśmy.
- To ja pójdę pogadać z kapela.- powiedziała Monika.
- Poczekaj ja to zrobię.- powiedzialam łapiąc ja za bark.
- Ok.- powiedziała i poszła do stołu.
- Monia jeszcze jedno. Zaśpiewamy inna piosenkę.- powiedzialam i spojrzałam się na Leona.
- Jaka ??- powiedziała bo nie wiedziała o jaka piosenkę mi chodzi.
- Zobaczysz.- powiedzialam i ruszyłam w kierunku kapeli.
- Andżelika.- usłyszałam podchodząc bliżej.
- Cześć Błażej.- powiedzialam i przytuliłam się do kumpla z którym chodziłam prze 6 lat do jednej klasy.
- Cześć.- powiedzialam do reszty kapeli. Kapela liczyła 6 osób.
Perkusistę Tomasa, grającego na klawiszach Marka, trzech gitarzystów
Błażeja, Wojtka, Marcina i oczywiście Leona jako wokalistę i gitarzystę.
- Siemka Śliczna.- powiedzial Marcin i dal mi buziaka w policzek.
Zauważyłam ze Leon się na mnie patrzy.
- Mam do was małą prośbę po znajomości.- powiedzialam i uśmiechnęłam się do nich szeroko.
- Dla ładnej kumpeli wszytko.- powiedzial Wojtek.
- Dziękuje. Chodzi o to abym ja z kumpela zaśpiewały piosenkę dla pary młodej.- powiedzialam z uśmiechem w kierunku Leona.
- Nie ma sprawy.- powiedzial mój były chłopak.
- Serio?- powiedzialam z niedowierzaniem.
- No tak.- powiedzial Leon i uśmiechnął się w moim kierunku.
- Dziękuje.- powiedzialam i pocałowałam każdego z nich w policzek.
- Andżelika czy po tej piosence mógłbym z tobą pogadać ??- powiedzial Leon z bardzo poważną miną.
- Jasne a dlaczego nie ??- powiedzialam i dałam mu buziaka oczywiście w policzek.
- No to chodź. Zapowiemy wasz występ.- powiedzial Błażej. Ja szybciutko pobiegłam po Monikę. Po drodze ustaliłyśmy jaka piosenkę zaśpiewamy. Ostatecznie wybrałyśmy bardzo fajna ale mało znana piosenkę.
- Proszę państwa. Specjalnie dla pary młodej wystąpią dwie wspaniale dziewczyny. Przed państwem Andżelika i Monika.- powiedzial Błażej do mikrofonu. Usłyszałyśmy brawa i weszłyśmy na scenę. Zauważyłam ze nikt nie siedział przy stole tylko wszyscy stali na parkiecie i się na nas patrzyli. Wyszukałam w tym wszystkim twarz Marco. Był uśmiechnięty co bardzo mnie cieszyło. Nie mogłam od niego oderwać oczu tak wspaniale wyglądał w garniturze. Miałam ochotę zbiec ze sceny i rzucić się w jego ramiona.
- Specjalnie dla pary młodej czyli Asi i Marcela. Dla wszystkich gości, stąd i z zagranicy. Mamy nadzieje ze ta piosenka się wam spodoba.- powiedzialam uśmiechnięta i podekscytowana. Dla mnie było to trudne.
Zaczęłyśmy śpiewać:
 Ja:
Driving down sunset on a saturday night
It's getting kinda crazy under the lights
But we dont care, were passing the time
Watching those LA boyz roll by

 Monika:
 In the drop tops, Harley, Escalades too
A hundred different flavors to vary your view
There's one for me and there's one for you
Watching them LA boys roll through

Razem:
Looking so hot down in hollywood
You know they got got the goods so
Lets give it up for those LA Boys
Riding the waves up in Malibu
They really get get to you
So let's give it up for those LA boyz
Give it up give it up
You don't have no choice
Give it up give it up
For the LA boyz
Monika:
West side east side everywhere between
Rockstars jam in the promenade for free
Flipping their skateboards on venice beach
LA boys come play with me
Turn it up turn it up
Come play with me

Razem:
Looking so hot down in hollywood
You know they got got the goods so
Lets give it up for those LA Boys
Riding the waves up in Malibu
They really get get to you
So let's give it up for those LA boyz

Put your number in my phone
Maybe I'll call you maybe not
What you doin' all alone
Come and show me what you got
Boy show me what you got
Got boy what you got boy
Show me what you got

Razem:
Looking so hot down in hollywood
You know they got got the goods so
Lets give it up for those LA Boys
Riding the waves up in Malibu
They really get get to you
So let's give it up for those LA boyz

Give it up for the LA Boyz
So lets give it up for the LA Boyz






Usłyszałyśmy ogromne brawa. Było to wspaniale uczucie. Marco z Leonem cały czas się na mnie patrzyli.
- Andżelika możemy teraz porozmawiać??- powiedzial Leon łapiąc mnie za rękę.
- Tak, tylko chodźmy na balkon.- powiedzialam gdy zobaczyłam otwarte okna i drzwi.
- Ok chodźmy.- powiedzial Leon i poszliśmy w kierunku balkonu.
Gdy tylko minęłam krawędź okna i balkonu zobaczyłam przepiękny księżyc i wspaniale oświetlone miasto.
- Boże jak tu pięknie.- powiedzialam i podeszłam bliżej bariery.
- Masz racje byłem w wielu miejscach ale nie aż tak pięknym jak tu teraz.- powiedzial nie odrywając ode mnie wzroku.
- A wiec o czym chciałeś rozmawiać??- powiedzialam nie mogąc oderwać wzroku od widoku.
- O nas i nie tylko. Andżelika dobrze wiesz że nadal cię kocham. To że zerwaliśmy było głupota. Dopiero jak zobaczyłem cie wtedy na koncercie 4 miesiące temu zrozumiałem co straciłem. Kocham cię i wiem że ty też mnie kochasz.- powiedzial Leon gładząc swoja dłonią mój policzek.
- Leon ja... ja... nie mogę z tobą być. Już nie kocham cie jak kiedyś. Podoba mi się kto inny i to właśnie na nim mi zależy. Ale ciebie tez kocham tylko jak najlepszego przyjaciela na świecie. Jeśli  będzie mi złe wiem ze będę mogla na ciebie liczyć.- powiedzialam i się do niego przytuliłam.
- Rozumiem. Ja tez cie kocham jak przyjaciela. Za późno powiedziałem swoje uczucia i dostałem w twarz od losu. Ale najważniejsze ze będziesz szczęśliwa. Głupi bylem ze z tobą zerwałem, wybacz mi mój błąd. Ale masz racje zawsze będziesz mogla na mnie liczyć, i mam nadzieje że ja na ciebie również.- powiedzial patrząc mi głęboko w oczy.
- Oczywiście ze będziesz mógł na mnie liczyć. A może wróćmy teraz do gości. I mam do ciebie mala prośbę , czy Monika będzie mogla zaśpiewać jeszcze jedna piosenkę??- powiedzialam z uśmiechem idąc w kierunku wejścia.
- Nie ma sprawy. A powiem ci ze ona ma wspaniały głos. Bardzo bym chcial aby byla z nami w kapeli. Na razie zostajemy tutaj. Skończyła się już nasza trasa koncertowa i z chłopakami zdecydowaliśmy że zostaniemy tutaj. Wiec jeśli twoja koleżanka będzie chciała z nami grać to będziemy mile zaszczyceni.- powiedział Leon.
- Pogadam z nią. To co za 5 minut poprosisz ja aby zaśpiewała z wami jeden kawałek???- powiedzialam po przyjacielsku.
- Stoi. Za 5 minut. Idź znajdź sobie kogoś do tańca.- powiedzial Leon z uśmiechem.
- Już znalazłam.- powiedzialam i poszłam w kierunku stołu.
Szukałam Marco przez jakieś 3 minuty. Znalazłam go stojącego pod ściana gadającego z kumplami. Podeszłam do nich.
- Hej chłopaki.- powiedzialam stajać koło Marco.
- Siemka Ślicznotko.- powiedzial jeden koleś.
- Andzelika to jest moj kumpel z reprezentacji Thomas Müller.- powiedzial Marco kładąc mi rękę na ramieniu.
- Z Bayernu Monachium tak???- powiedzialam bo słyszałam o nim bardzo dużo od mojego brata.
- Tak milo mi poznać tak śliczna dziewczynę. Marco nie mówiłeś ze znalazłeś sobie dziewczynę.- powiedzial Tomas.
- Nie jest moja dziewczyna.Przynajmniej na razie.- powiedzial Reus na co ja spojrzałam na niego zdziwiona.
- Dobra nie ważne. Marco mogłabym cie prosić na sekundę.- powiedzialam i pociągnęłam go w kierunku parkietu.
- No ok.- powiedzial i poszedł za mną.
- Proszę państwa. Chcieli byśmy na scenę zaprosić niewiarygodnie dobra i śliczna dziewczynę. Specjalnie za prośbę mojej przyjaciółki. Monika mogli byśmy cie prosić na scenę.- powiedzial Leon uśmiechając się w moim kierunku. Monika weszła na scenę i zdziwiona spojrzała na mnie.
- Dziękuje.- powiedziała niesłyszalnie ale to zrozumiałam. Mrugnęłam do niej i czekałam aż zacznie śpiewać.
- Specjalna piosenka do moich przyjaciółek. Asia życzę ci szczęścia przy boku Marcela i powiem szczerze ze pasujecie do siebie jak dwie krople wody. I chciałabym podziękować jeszcze jednej osobie. Andżelika jesteś najukochańszą przyjaciółka na świecie. Dziękuje ci za wszystko. - powiedziała Monika.
- Marco zatańczysz ze mną??- powiedzialam do blondyna stojącego za mną.
- Oczywiście.- powiedzial i złapał mnie za rękę. Monika zaśpiewała moja ulubiona piosenkę:

Ze spokojem zamknę oczy swe.
Wiem, że zawsze staniesz obok mnie.

Trudny start, bez przerwy staramy się.
Setki kłótni, dzięki tobie jestem wiesz
Twoja przyjaźń cenna, ważna jest.
Słone łzy bardzo ranią mnie (Ty to wiesz)
Oglądam się od lat pomagasz mi.
Jesteś najlepsza, mówię to po prostu dziś.
Dzień czy noc oparcie we mnie non stop.
Nie zważając na nic zawsze będę obok.

Wznieść się na szczyt prosto jest.
Gdy masz osobę, która wesprze Cię.
Nie udany ruch dosyć już.
On przy Tobie zawsze zostanie tu.
Dziękuję Ci za wszystkie chwile złe.
W których stale byłaś obok mnie.
Wspólny płacz i gniew nie raz.
Zbliżają do siebie i to jak...

Ze spokojem zamknę oczy swe.
Wiem, że zawsze staniesz obok mnie.
Dajesz mi tlen, na kolejny krok.
Dajesz mi siłę na kolejny dzień.

Ze spokojem zamknę oczy swe.
Wiem, że zawsze staniesz obok mnie.
Dzięki Tobie pokonam strach,
i na nowo mogę patrzeć w dal.

Historie wspólne piszemy razem co dnia.
Wiele z nich nosi sentymentu ślad.
Każdy człowiek w życiu swym osobę ma.
Na ramieniu płacz nie jeden raz.
Bez przyjaciół trudno obrać jedna z dróg.
Wtedy się okaże który to twój wróg.
Godni zaufania nie zawiodą nas
Z biegiem lat prawdę pokaże czas.

Wznieść się na szczyt prosto jest.
Gdy masz osobę, która wesprze Cię.
Nie udany ruch dosyć już.
On przy Tobie zawsze zostanie tu.
Dziękuję Ci za wszystkie chwile złe.
W których stale byłaś obok mnie.
Wspólny płacz i gniew nie raz.
Zbliżają do siebie i to jak...

Ze spokojem zamknę oczy swe.
Wiem, że zawsze staniesz obok mnie.
Dajesz mi tlen, na kolejny krok.
Dajesz mi siłę na kolejny dzień.

Ze spokojem zamknę oczy swe.
Wiem, że zawsze staniesz obok mnie.
Dzięki Tobie pokonam strach,
i na nowo mogę patrzeć w dal.

Ze spokojem zamknę oczy swe.
Wiem, że zawsze staniesz obok mnie.
Dajesz mi tlen, na kolejny krok.
Dajesz mi siłę na kolejny dzień.

Ze spokojem zamknę oczy swe.
Wiem, że zawsze staniesz obok mnie.
Dzięki Tobie pokonam strach,
i na nowo mogę patrzeć w dal... 

Gdy Monika skończyła śpiewać byłam przytulona do Reusa.
- To co może Monika zaśpiewa nam jeszcze jedna piosenkę??- powiedzial Leon.
Wszyscy piszczeli i chcieli jeszcze raz usłyszeć cudowny głos Moniki.
- No ok.- powiedziała i zaczęła przeszukiwać swój zeszyt z piosenkami.
- Ta piosenkę napisałam kilka dni temu. Jeszcze nigdy jej nie śpiewałam wiec nie wiem czy mi się uda. Ale dla was spróbuje.- powiedziała Monia i zaczęła śpiewać:

I call you up when I know he’s at home,
I jump out of my skin when he picks up the phone
What can I tell if he’s looking at me?
Should I give him a smile?
Should I get up and leave?
I know it’s strange, I don’t what I’m thinking
But is it wrong if I see him this weekend
I really hope I can get him alone
I just don’t, don’t want her to know

[Chorus]
Yeeeeaaah
My best friend’s brother is the one for me
Yeeeeaaah
A punk rock drummer and he’s 6 foot 3
I don’t want to, but I want to,
Cause I just can’t get you out of mind!
Yeeeeaaah
My best friend’s brother is the one for me
BFB, BFB
My best friend’s brother, my best friend’s brother

I kinda think that I might be his type
Because if you’re not around, And i'm acting to shy
Sometimes I feel like he might make a move
Is this all in my head?
I don’t know what to do
I know it’s strange, I don’t know what he’s thinking
But is it wrong if I see him this weekend
I really hope I can get him alone
I just don’t, don’t want her to know

[Chorus]
Yeeeeaaah
My best friend’s brother is the one for me
Yeeeeaaah
A punk rock drummer and he’s 6 foot 3
I don’t want to, but I want to,
Cause I just can’t get you out of mind!
Yeeeeaaah
My best friend’s brother is the one for me
BFB, BFB
My best friend’s brother, my best friend’s brother
BFB, BFB
My best friend’s brother, my best friend’s brother

Cause he’s such a dream
Yeah
And you know what I mean
If you weren't related

[Chorus]
Yeeeeaaah
My best friend’s brother is the one for me
Yeeeeaaah
A punk rock drummer and he’s 6 foot 3
I don’t want to, but I want to
Cause I just can’t get you out of mind and..
Yeeeeaaah
My best friend’s brother is the one for me
BFB, BFB
My best friend’s brother, my best friend’s brother
BFB, BFB
My best friend’s brother, my best friend’s brother 

Usłyszałam  oklaski i piski skierowane w stronę Moniki. Dzisiaj dawała z siebie wszystko i dało się to zauważyć.
- Dziękuje za taniec.- powiedzialam i pocałowałam Marco w policzek.
- Idziemy coś zjeść??- powiedzial Marco nadal trzymając mnie za rękę.
- Bardzo chętnie.- powiedzialam i ruszyłam w kierunku stołu. Wszyscy zrobili to samo ruszyli do stołu na 2 danie. Usiadłam a koło mnie Monika ,Marco siedział na przeciwko mnie. Wszyscy goście tak samo jak kapela zasiedli do stołu.
- Śpiewałaś wspaniale. Rozmawiałam z Leonem i chciał abyś dołączyła do kapeli jeśli tylko masz ochotę.- powiedzialam do Moniki.
- Na serio?? Jasne ze chce.- powiedziała i się do mnie przytuliła.
- To zaraz pójdziemy z nimi pogadać.- powiedzialam jedząc drugie danie.
- Dziękuje za wszystko.- powiedziała i jeszcze raz się do mnie przytuliła. 
- Nie ma za co. Dla przyjaciół wszystko. A wiesz co zauważyłam jak tańczyłam z Marco że Kevin Großkreutz  nie mógł oderwać od ciebie wzroku.- powiedzialam cały czas przytulona do Moniki.
- Mówisz??- powiedziała puszczając mnie.
- Mówię.- powiedzialam i spojrzałam na Marco który śmiał się pod nosem.
Gdy skończyliśmy jeść drugie danie wszyscy z powrotem zacieli tańczyć. Zaczęły się zabawy i inne atrakcje. Kuba cały czas rozmawiam z jakimiś sławnymi pilarzami. Zauważyłam nawet obecność Ronaldo i Messiego co mnie zdziwiono bo nie wiedziałam że piłkarze z Borussii maja takie znajomości. Stałam i patrzyłam się na Marco który rozmawiał z kolegami z reprezentacji i innych klubów gdy nagle...
C.D.N

czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 13

* Dwa Miesiące Później *
- Wstawaj, Andżela, wstawaj.- usłyszałam spadając z łóżka.
- Co się stało?? Dom się pali, czy co??- powiedzialam i walnęłam ręka w szafkę nocna.
- No przecież dzisiaj jest mój ślub.- powiedziała Asia zabierając mi kołdrę.
- No i ?? Ale no daj mi się wyspać, siedziałam do 2 rano. Daj mi spać.- powiedzialam i rzuciłam się na łóżko.
- Pójdę po Marco.- powiedziała Asia i próbowała mnie zwalić z łóżka.
- To idź. Daj mi spać do cholery .- powiedzialam i walnęłam głowa w poduszkę.
Usłyszałam zamykające się drzwi. Poprawiłam piżamę, poduszkę, kołdrę i położyłam się spać. Po jakiś 10 minutach usłyszałam znowu jak ktoś wchodzi do mojego pokoju.
- Andzia, wstawaj.- powiedzial Marco i zaczął mi ręka jeździć po plecach. Zaczął mnie łaskotać na co ja kopnęłam go noga w głowę.
- Au uuu.- powiedzial i złapał się za głowę.
- Dajcie mi spać.- powiedzialam i położyłam głowę na poduszce.
- Nie chciałem tego robić ale nie dajesz mi wyboru.- powiedzial i złapał mnie w tali i wsadził sobie na plecy jak mikołaj worek z prezentami.
- Marco puszczaj do cholery.- powiedzialam gdy już nie mogłam się uwolnić.
- A wstaniesz grzecznie i pomożesz przygotować się Asi???- powiedzial stając na schodach.
- A muszę???- powiedzialam bo chciałam spać.
- Tak.- powiedzial i zrobił krok w dół.
- A co mi się stanie jeśli tego nie zrobię??-powiedzialam z chytrym uśmiechem.
- No nie wiem. Ale Asia na pewno coś wymyśli.- powiedzial Marco.
- A puścisz mnie jeśli dam ci buziaka??- powiedzialam i z krzyżowałam palce.
- Wtedy cie puszcze.- powiedzial Marco stając na schodach.
- Ok. Ty mnie puść a ja ci dam buziaka.- powiedzialam z chytrym uśmiechem i z krzyżowanymi palcami.
- Ok.- powiedzial i mnie puścił.
- Dziękuje a teraz cześć.- powiedzialam i rzuciłam się w stronę pokoju gościnnego. Nie dogonił mnie. Wskoczyłam do pokoju i zamknęłam go na klucz.
- Kurde.- usłyszałam za drzwiami głos Marco.
- Marco która jest godzina??- powiedzialam.
- Za 10 .10.- powiedzial Marco.
- No dobra.- powiedzialam i wyszłam z pokoju.
- Dawaj mi obiecanego buziaka.- powiedzial Reus z mina zbitego psa.
- Najpierw się ubiorę a potem się zastanowię.- powiedzialam i poszłam w kierunku mojego pokoju. Wzięłam pierwsze lepsze ciuchy i zaczęłam się ubierać. Włosy związałam w kucyk i wyszłam z pokoju.
- Już jestem.- powiedzialam wchodząc do kuchni. Wszyscy już tam byli. - Dzień dobry.- dodałam gdy zobaczyłam rodziców Asi.
- Witaj Andżeliko.- powiedziała mama Asi.
- A moi rodzice tez będą??- powiedzialam bo bardzo się za nimi stęskniłam.
- Marcel po nich pojechał.- powiedziała Asia i podała mi śniadanie.
- Później mu podziękuje.- powiedzialam i zaczęłam jeść kanapki.
- Dziewczyny pomożecie mi się ubrać??- powiedziała Asia. Ostatecznie wybrałyśmy inna sukienkę niż miałyśmy plany na początku. Oczywiście druhny także musiały być wspaniale ubrane. Ja postawiłam na zwykłą sukienkę bez żadnych wymysłów. Każda z nas miała inna sukienkę. Karolina wyglądała jak księżniczka z bajki. Katrina postawiła na zwykła czerwona sukienkę. Monika miała na sobie kieckę w swoim stylu tak samo jak i Emila. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Spojrzałam w stronę drzwi i ujrzałam mojego brata.
- Cześć Mistrzu.- usłyszałam i już 5 sekund później miałam na rekach mojego brata.
- Witaj Kubusiu.- powiedzialam i pocałowałam go w czoło.
- Siostra jak ja dawno cie nie widziałem.- powiedzial gdy już był na ziemi.
- Ja tez za tobą tęskniłam.- powiedzialam i spojrzałam na Marco.
- Kuba musisz kogoś poznać to jest ...- nie zdążyłam skończyć.
- To jest Marco Reus.- powiedzial Kuba i podbiegł do blondyna.
Marco wziął Kuba na ręce. Wyglądali słodko. Marco spojrzał się na mnie i uśmiechnął. Od tej strony go nie znałam. Nie wiedziałam ze jest taki opiekuńczy.
- Andżelika.- usłyszałam głos mojej mamy.
- Cześć Mamo.- powiedzialam i się do niej przytuliłam.
- Witaj skarbie.- powiedzial tata.
- Siemka tato.- powiedzialam i także się do niego przytuliłam.
- Co tam u ciebie kochanie??- powiedziała mama.
- A dziękuje dobrze. Jak wam minął lot??- powiedzialam z uśmiechem. Nie widziałam ich 4 miesiące a czułam się tak jak bym ich nie widziała z 5 lat.
- W porządku. Nie było żadnych problemów. - powiedziała mama.
- Andżelika proszę chodź pomożesz mi się ubrać i załatwić jeszcze kilka rzeczy. Wy tez dziewczyny.- powiedziała Asia łapiąc mnie za ramie i ciągać w kierunku swojego pokoju.
- Pogadamy później.- powiedziała moja mama uśmiechając się od ucha do ucha.
-Dobra.- powiedzialam i ruszyłam za Asia.
Na sam początek zrobiłyśmy jej delikatny makijaż. Potem zrobiłyśmy jej fryzurę. Powiem szczerze ze wyglądała bosko. Jak księżniczka. Poszłam po sukienkę która była schowana u mnie w garderobie.
- Borussia gdzie jesteś ??- powiedzialam do mojej psinki która miała pilnować sukienki.
- O tu jesteś ślicznotko.- powiedzialam, znalazłam ją pod sukienka.
- Nic nie rozwaliłaś??- powiedzialam oglądając sukienkę wszędzie gdzie tylko się da.
- Brawo śliczna, nic nie popsułaś.Teraz możesz iść ze mną do Asi.- powiedzialam i pocałowałam ja w łebek. Wzięłam sukienkę w wyszłam w towarzystwie Borussii z mojego pokoju. Weszłam do pokoju Asi gdzie była ona i jeszcze 4 moje najlepsze przyjaciółki.
- Będziesz wyglądać jak księżniczka.- powiedziała Karolina.
- Och dziękuje.- powiedziała Asia i przytuliła się do nas wszystkich ze łzami w oczach.
- Nie płakaj, nie wolno płakać bo makijaż się rozmaże.- powiedziała Katrina na co my wszystkie zaczęłyśmy się śmiać.
- Kocham was.- powiedziała Asia i jeszcze raz się do nas przytuliła.
- Asia wiesz co to może ja z Monika pojedziemy do sali zobaczyć czy wszytko jest ok.- powiedziała Emila.
- Naprawdę?? Kochane jesteście. Tak jedzcie do dobry pomysł.- powiedziała Asia.
- A my już będziemy się stroiły.- powiedziała Karolina rozpinając sukienkę.
- Ok a ja znajdę buty.- powiedziała Katrina.
- A ja włożę welon.- powiedzialam z uśmiechem do mojej przyjaciółki która usiadła na krześle.
- Powiem szczerze nie spodziewałam się ze mam takie przyjaciółki.- powiedziała i pocałowała mnie w policzek.
- Już wyglądasz prześlicznie.- powiedziałam.
Potem ja i dziewczyny zaczęłyśmy ubierać się w swoje sukienki.
Minęło pół godziny i już musieliśmy jechać do kościoła. Asia oparła się ze chce ślub kościelny, a wiec nie miałyśmy wyjścia. Łącznie na ślub i wesele było 1205 gości. Nawet nie wiedziałam ze znamy taka ilość ludzi. Ale wliczyć w to dziewczyny i trenera z naszej byłej drożyny i z tej co jest teraz, już wychodziło kilkanaście osób. To tego bardzo liczna rodzina Aśki. Plus jeszcze znajomi z Polski to już było około 300 osób. A to tylko rodzina Asi. I Marcela znajomi, rodzina, kumple z żonami. Przedstawiciele Borussii Dortmund i sztab treningowy. I oczywiście Reprezentacja Niemiec i kilku bliskich kumpli z reprezentacji Polski, Hiszpanii i Anglii. Mogło się tego na mnożyć. Przecież byli zaproszeni piłkarze z Monachium nie wszyscy ale większość. Z Realu Madryt także nie wszyscy i z Barcelony. Aż mnie głowa boli od zapamiętania tego wszystkiego.
W kościele nie zeszło się długu około godziny. Następnie wszyscy pojechali na sale która znajdowała się na Signal Iduna Park.
Nie do wiary ze wszyscy zaproszeni się pojawili. Ja z para ślubna i przyjaciółmi usiedliśmy przy jednym stole. Było nas tam 16 osób. Rodzice pary młodej. Oraz Marco, Mario, Lewy, Mortiz i Roman i oczywiście nasza 5 Karolina, Ja , Monika, Katrina i Emila. Najpierw wszyscy dostali 1 danie którym był rosół. Następnie wszyscy zaczęli tańczyć. Sala była bardzo przestrzenna. Zaczęły lecieć powolne i odrobinę szybsze kawałki.
- Ej Andżeliką.- powiedzial mi znajomy głos, odwrocilam się i zobaczyłam Monikę.
- O hej. Stalo się coś??- powiedzialam bo miała bardzo podekscytowaną minę.
- Wpadłam na pomysł. Może zaśpiewamy jakąś piosenkę dla naszej młodej pary??- powiedziała uśmiechnięta.
- Ty to bardzo dobry pomysł.- powiedzialam i spojrzałam się na kapele. Ujrzałam tam kogoś kogo się nie spodziewałam. Na scenie stal...
C.D.N
*******************************************************************************
Mam nadzieję że rozdział się podoba. Staram się jak mogę. Staram się rozdziały pisać często. Akurat w tym momencie dostałam olśnienia to zaczęłam pisać. POZDRAWIAM i kolejny rozdział ukaże się jeszcze w tym tygodniu. ;) <3

środa, 1 maja 2013

Rozdział 12

Stałam i rozmawiałam sobie spokojnie z Karolina gdy nagle dostałam czymś mocno w brzuch. Poleciałam na plecy i wpadłam do basenu. Przez chwile miałam problemy z orientacja gdy nagle ktoś pociągnął mnie do góry. Przez chwile nie mogłam złapać oddechu. Poczułam ze jestem wyławiana z wody. Potem poczułam jak ktoś kładzie mnie na trawie.
- Andżelika. Obudź  się.- powiedzial mi znajomy głos. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą Marco.
- Andżelika.- usłyszałam wiec podparłam się prawa ręka i usiadłam.
- Co się stało??- powiedzialam bo do końca nie wiedziałam co się dzieje.
- Już jest dobrze. Dostałaś piłka w brzuch i wpadłaś do basenu ale Marco wskoczył i cie wyciągał.- powiedziała Asia.
- Marco??- powiedzialam ze zdziwieniem.
- Tak Marco.- powiedziała Asia.
- Dziękuje.- powiedzialam do blondyna na co on flirciarko się uśmiechnął.
- Nie ma sprawy. Chodź się osuszysz i przebierzesz.- powiedzial i pomógł mi wstać.
Poszliśmy do domu. Zaprowadził mnie na gore, do jakiegoś pokoju.
Zaprowadził mnie do swojej sypialni.
- Rozgość się.- powiedzial i zaczął wyjmować ciuchy dla siebie.
- Ładnie tu.- powiedzialam i zaczęłam podziwiać zdjęcia na szafkach i ścianach.
- Dziękuje.- powiedzial i zaczął się przebierać. Ja w tym czasie podziwiałam zdjęcia Marco z dzieciństwa.
- Boże jaki ty byleś słodki.- powiedzialam gdy zdejmował koszulkę. Zobaczyłam idealnie zbudowany tors.
- Dzięki.- powiedzial i włożył koszulkę.
- Mieszkasz tu sam ??- powiedzialam zaciekawiona.
- Tak, sam a co ??? Chcesz się wprowadzić??- powiedzial z uśmiechem.
- Nie, nie chce się wprowadzić, tak z ciekawości spytałam.- powiedzialam i sama zaczęłam się śmiać.
- Szkoda, fajnie by było gdybyś ze mną mieszkała.- powiedzial zrezygnowany.
- Może i fajnie ale nie.- powiedzialam i zaczęłam znowu patrzeć na zdjęcia. Na jednych był mały Marco, na drugich już jako piłkarz.
Nagle Marco złapał mnie w talli i odwrócił w swoim kierunku.
- Andżelika. Bardzo mi się podobasz.- powiedzial i spróbował mnie pocałować, ale byłam szybsza.
- Marco nie.- powiedzialam gdy już byłam w idealnym miejscu aby uciec ale zostałam.
- Czemu mi to robisz ??? Jestem takim potworem czy jestem brzydki, czy, no już nie wiem co.- powiedzial i cofnął się abym czuła się swobodniej.
- Wiesz czemu ci to robię. Nie nie jesteś potworem i nie nie jesteś brzydki. Jesteś idealny, ale nie teraz.- powiedzialam i teraz ja podeszłam do niego bliżej.
- Andżelika. Ja cie Kocham.- powiedzial zawstydzony.
- Ja ciebie tez, ale proszę daj mi troszkę czasu.- powiedzialam gdy już stanęłam przed nim i dałam mu buziaka w policzek.
- Ok. Ale zapamiętaj jedno , ja nigdy się nie poddaje tak łatwo.- powiedzial i znowu mnie pocałował. Starałam się wydostać ale był silniejszy. Próbowałam się wyswobodzić ale nie było to łatwe. Kochałam Marco ale nie byłam jeszcze gotowa na związek. Gdy nareszcie mnie puścił, złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę wyjścia.
- Zaraz miałaś się przebrać.- powiedzial Marco stajać na schodach.
- A masz jakieś damskie ciuchy???- powiedzialam ze zdziwieniem skąd on weźmie dla mnie ciuchy.
- Mam po siostrze.- powiedzial i pociągnął mnie do jakiegoś pokoju.
- Wybierz sobie coś i zejdź na dol.- powiedzial zostawiając mnie w jakimś pokoju.
Zapaliłam światło i zobaczyłam przepiękny pokój a raczej garderobę.
Była tam masa pięknych sukienek ale ponieważ nie najlepiej ostatnie spisuje się w szpilkach i kieckach postanowiłam włożyć zwykle buty, krótkie spodenki i koszulkę.
- No i fajnie.- powiedzialam zgaszając światło w pokoju.
Zeszłam na dol i poszłam w kierunku ogrodu gdzie wszyscy byli.
- Ej Andżelika już wszystko w porządku??- powiedziała Asia podchodząc do mnie.
- Tak już wszystko ok.- powiedzialam i zaczęłam wyszukiwać Marco. Zobaczyłam gadającego go z Marcelem, Mario, Kuba, Łukaszem, Romanem i Robertem.
- Chodźmy do chłopaków.- powiedzialam i pociągnęłam ja w tamtym kierunku.
- Wow wyglądasz ślicznie.- powiedzial Marco gdy zobaczył w co się przegrałam.
- Dziękuje.- powiedzialam i zaczęłam się śmiać.
- Andżelika, Asia. Musimy wam kogoś przedstawić.- powiedzial Lukasz i podszedł do jakiejś blondynki.
- Dziewczyny przedstawiam wam moja żonę Ewe.- powiedzial Lukasz i pocałował swoja towarzyszkę.
- Milo mi.- powiedziała i grzecznie się przywitała.
- Ja jestem Andżelika a to Asia.- powiedzialam z uśmiechem.
- Teraz moja kolej. Dziewczyny to jest moja zona Agata.- powiedział Kuba.
- Bardzo milo mi was poznać. Kuba bardzo dużo o was mówił.- powiedziała z uśmiechem blondynka.
-Mi tez milo. Ja jestem Asia a to Andżelika. Mam nadzieje ze Kuba dobrze o nas mówił- powiedziała Asia.
Stałyśmy tak i rozmawiałyśmy z Ewa i Agata.
- Gratulacje ślubu z Marcelem. Zawsze wiedziałam ze prędzej czy później znajdzie sobie kogoś fajnego.- powiedziała Agata do Asi.
- Bardzo dziękuje.- powiedziała Asia i się zarumieniła.
- Jesteś dziewczyna Marco??- powiedziała Ewa tym razem do mnie. Odeszłyśmy kawałek od dziewczyn. 
- Nie, nie jestem.- powiedzialam zaprzeczając.
- Szkoda pasujecie do siebie.- powiedziała Ewa.
-Czy ja wiem.- powiedzialam nie pewnie.
- Uwierz mi wiem co mowie.- powiedziała żona Piszczka.
- Mówisz ze powinniśmy być razem?- powiedzialam i spojrzałam na Marco który rozmawiał z kolegami i się śmiał.
- Powinniście. Marco może wygląda jak lowelas, albo wydaje się ze może cie zdradzić ale taki nie jest. Już mój Łukasz szybciej mnie zdradzi niż Marco by zdradził ciebie. Często o tobie mówi jak są u nas w domu. Jemu strasznie na tobie zależy. Mowie ci powinniście spróbować.- powiedziała Ewa co mnie zmobilizowało.
- Dziękuje. Przemyśle to.- powiedzialam i się do niej przytuliłam.
- Nie ma za co.- powiedziała z uśmiechem.
- A wiesz ze jesteś już 9 osoba która mówi mi ze powinniśmy być razem.- powiedzialam i jeszcze raz spojrzałam na Reusa.
- Naprawdę?? Ale wiesz co radze ci poczekać do ślubu Asi. To będzie najlepsze wyjście.- powiedziała i spojrzała w stronę swojego uśmiechniętego męża.
- Idziemy do nich??- powiedzialam gdy zobaczyłam jak się śmieją.
- A czemu nie.- powiedziała Ewa i poszłyśmy w kierunku chłopaków.
- Hej chłopaki.- powiedziała Ewa i przytuliła się do Łukasza.
- Hej Laski.- powiedzial Lukasz.
Podeszłam do Marco i się do niego przytuliłam sama nie wiem dlaczego. Ewa to zobaczyła i się uśmiechnęła. Marco na początku nie wiedział co ja robię ale już po chwili mu to nie przeszkadzało. Objął mnie i pocałował w czubek głowy. Ewa cały czas się na mnie patrzyła i uśmiechała się w stronę Marco. Spojrzałam na niego a ten uśmiechnięty spojrzał mi prościutko w oczy. Uśmiechnęła  się do niego a ten pocałował mnie w skroń.
- Słodko wyglądacie.- powiedział Łukasz widząc nas razem. 
- Wiem.- powiedział Marco i uśmiechnął się w moim kierunku. 
- Marco zostaniesz moim świadkiem na ślubie ??- powiedział Marcel uśmiechając się do mnie.
- Jasne że tak.-powiedział Marco i mocniej się do mnie przytulił. 
- Mario ty oczywiście też.- powiedział Marcel także do Mario przytulającego się do Karoliny. 
- A ty kochanie kogo bierzesz na świadkową??- powiedział Marcel do Asi. 
- A ile mogę mieć max???- powiedziała i spojrzała się na mnie. 
- Niech będzie że 5 to ja sobie też wezmę tyle.- powiedział i się uśmiechnął. 
- Oki. To ja biorę Asię, Karolinę, Emile, Katrinę i Monikę.- powiedziała i pocałowała go w policzek. 
- To ja biorę oczywiście Marco, Mario, Roberta, Romana i Mortiza.- powiedział i się uśmiechnął. 
  C.D.N
 

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 11

Po zakończonej rozmowie z Marco poszłam do Karoliny która rozmawiała z Mario.
-To co dzisiaj robimy??- powiedziała Karolina złapała mnie pod łokieć.
-Nie mam pojęcia, a co chcesz robić??- powiedzialam i przełożyłam nad nią moja rękę.
- A możne urządzimy grilla??- powiedzial Mario co mnie kompletnie zastrzeliło i zaczęłam sie śmiać.
- Ty no możne być.- powiedziała Karolina i razem ze mną zaczęła się śmiać.
- Chłopaki urządzamy wspólnego grilla???- krzykom Mario na cały głos.
Po chwili wszyscy się zlecieli wokół nas.
- To co urządźmy grilla??- powiedzial jeszcze raz Mario.
- W sumie czemu nie.- powiedzial Robert wspierając Mario.
- No to urządzamy grilla ale u kogo w domu???- powiedzial Lukasz.
- U mnie.- powiedzial Marco a ja spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
- Naprawdę u ciebie??- zapytała Emila z niedowierzaniem i tak jak wszyscy spojrzała się na Marco.
- A nie możne być??- powiedzial Marco gdy wszyscy się tak na niego patrzyli.
- Nie no możne ale ty rzadko kiedy zapraszasz wszystkich do siebie.- powiedzial Lewy nadal się na niego patrząc.
-A możne się zmieniłem??- powiedzial i spojrzał się na mnie.
- No dobra koniec gapienia się na Marco. Grill jest u niego i koniec kropka. Kto mu pomoże wszystko przyszykować??- powiedziała Karolina przytulając się do Mario.
- Może ja.- powiedzial Błaszczykowski.
- Ja tez mogę.- powiedzial Piszczek.
- Jak wy to i ja.- powiedzial Roman.
- No to ja do was dołączę.- powiedzial Mario.
- Jeszcze ja, jeszcze ja.- powiedzial Lewy razem z Marcelem.
- No to grilla szykuje Marco, Mario, Lewy, Marcel, Kuba, Roman i Lukasz.- powiedziała Karolina patrząc się na mnie a ja nadal jak jakiś głupek patrzyłam się na Reusa.
- No to zapraszam do siebie na 18.- powiedzial Marco z chytrym uśmieszkiem w moim kierunku.
Spojrzałam się na niego i zaraz potem odwróciłam się na piecie i poszłam sobie usiąść na ławce rezerwowych.
- Andżelika.- usłyszałam głos i zobaczyłam moje przyjaciółki.
- Coś się stało??- powiedzialam bo dziwnie się na mnie patrzyły.
- Chcesz możne jechać z nami do sklepu po ciuchy na imprezę.- zapytała Karolina.
- Jasne ze chce.- powiedzialam i spojrzałam się w kierunku Asi.
- No to jedziemy na zakupy.- powiedziała Monika i pociągnęła mnie w kierunku wyjścia.
Po pol godzinie byłyśmy w centrum handlowym. zwiedziłyśmy kilkanaście sklepów i każda z nas była gotowa.
- Mam pomysł to może teraz podzielimy się na pary i każda z par pójdzie w swoim kierunku.-powiedziała Katrina.
- No to pary są takie ja z Andżelika, Katrina z Emila i Karolina z Monika.- powiedziała Asia i od razu przyleciała do mnie.
- Mi pasuje.- powiedzialam i przytuliłam się do niej.
Każda z par poszła w swoim kierunku. Ja z Aśką poszłyśmy na drugi koniec centrum ponieważ ona mnie o to poprosiła.
- Po co aż na drugi koniec centrum??- zapytałam w końcu.
- Bo mam jeden problem i ty musisz mi w nim pomóc.- powiedziała i nadal ciągnęła mnie za sobą.
- W Dortmundzie jesteśmy już od 2 miesięcy. I nie powiedzialam ci o jednym. Marcel oświadczył mi się dwa tygodnie temu.- powiedziała z spojrzała na mnie z litością.
- Ze co??- powiedzialam zdziwiona. Dla mnie to nie było zaskoczeniem bo wiedziałam ze prędzej czy pozniej to sie stanie ale nie tak szybko.
- Jesteś złą??- powiedziała z błagalna mina.
- Znaczy, to wspaniale. Przepraszam. Gratulacje.- powiedzialam i się do niej przytuliłam. Mam taka zasadę ze nigdy nie gniewam się na przyjaciół ponieważ jeśli mi czegoś nie powiedzą to wiem ze zrobili to ze swoich powodów.
- Czyli się cieszysz??- powiedziała Asia i spojrzała na mnie.
- No jasne ze się ciesze.- powiedzialam i jeszcze raz się do niej przytuliłam.
- A mam takie pytanko. Czy zostaniesz moja druhna???- powiedziała i spojrzała się na mnie błagalnie.
- No jasne. Ja i dziewczyny??- powiedzialam do Asi błagalnym wzrokiem.
- No tak ty i dziewczyny.- powiedziała i spojrzała się na mnie.
-A pomożesz mi wybrać sukienkę??- powiedziała bo wiedziała ze uwielbiam prócz grania w piłkę ubierać innych.
- No oczyfko.- powiedzialam i złapałam ja za rękę.
Po jakiś 10 minutach byłyśmy już w sklepie z sukniami ślubnymi.
- A czy ktoś prócz mnie wie tym ??- powiedzial patrząc na Aśkę która grzebała miedzy wieszakami.
- Nie , mamy zamiary dzisiaj wieczorem na imprezie powiedzieć o tym wszystkim. A no właśnie w co się ubierasz??- powiedziała Aśka.
- Nie wiem. - powiedzialam wzruszając ramionami.
- Mam, patrz.- powiedzialam po chwili szukania sukienek. Ja nie jestem taka jak Asia czyli daje mi 10 sukienek i każe przymierzać każdą po kolej. - Boże jaka piękną.- powiedziała i podeszła do mnie i wzięła sukienkę z moich rak.
- Będziesz wyglądać wspaniale. A ile zostało do ślubu??- powiedzialam do mojej przyjaciółki.
- Jakieś 2 miesiące bo już prawie wszystko jest gotowe.- powiedziała do mnie z uśmiechem.
- Aha czyli ja się nie mogę zaangażować. A takie już miałam pomysły.- powiedzialam do Asi.
- Spokojnie , najlepsze zostawiłam dla ciebie. Ktoś musi przyszykować dekoracje, zaproszenia itd.-
zaproszenia itd.- powiedziała wychodząc z przebierali z uśmieszkiem
- Wyglądasz przepięknie.- powiedzialam do niej.
- Mówisz?? Jak ja się ciesze ze jestem z tobą.- powiedziała i się do mnie przytuliła.
-Spoko.- powiedzialam i pocałowałam ja w policzek.
******************************************************************************
Po wszystkim poszłam z Asia w miejsce gdzie miałyśmy się spotkać z dziewczynami. Gdy już wszystkie się spotkałyśmy, postanowiłyśmy iść do kawiarni. Zeszło nam się chyba tak z dwie godziny. Wszystkie pojechałyśmy do swoich domów. Zajęłam się Borussia , dałam jej jeść, pobiegałam po ogródku, umyłam ja i uczesałam. Po tym wszystkim ruszyłam do mojego pokoju. I teraz jak zwykle ten sam dylemat. W co tu się ubrać. Po jakiejś godzinie , nareszcie znalazłam sukienkę która do mnie pasuje. Uczesałam włosy, postanowiłam ze będą rozpuszczone. Wzięłam psa ze sobą i czekałam na Asie.
- No Asiulka chodź.- powiedzialam już gotowa na imprezę.
- No już.- powiedziała i stanęła na samej gorze schodów.
- Wow. Wyglądasz olśniewająco.- powiedzialam gdy zobaczyłam jej suknie.
- Och dziękuje. Dobra chodźmy bo się spóźnimy.- powiedziała Asia.
Dojazd nie zajął nam długo. Szybko znalazłyśmy ogromny dom z przepięknym ogrodem i basenem. Wszyscy w Dortmundzie, znaczy ci bogatsi posiadają basen, taki nie wiadomo dlaczego jest zwyczaj.
- Patrz. Boże jaki piękny dom, a raczej pałac. Nie do wiary ze on mieszka w nim sam.- powiedziała Asia i spojrzała się na mnie. Stanęłyśmy samochodem pod domem i ruszyłyśmy w kierunku ogrodu. Oczywiście aby wejść na ogród należało przejść przez dom. Zadzwoniłyśmy delikatnie do drzwi i czekałyśmy aż ktoś nam otworzy. Po chwili w drzwiach ukazał się gospodarz.
- Cześć Marco.- powiedziała Asia z uśmiechem i minęła go w drzwiach.
- Cześć.- powiedzialam stojąc jeszcze przed drzwiami.
- Hej. No chodź nie gryzę.- powiedzial Marco.
- Mam nadzieje.- powiedzialam zaczepiając go.
Przeszłam razem z nim do ogrodu. Byli już wszyscy.
- Przepraszam czy mogę coś ogłosić.- powiedziała Asia trzymając za rękę Marcela. Od razu wiedziałam o co chodzi, oczywiście o ślub.
- Chciałbym wszystkich poinformować ze oświadczyłem się Asi. Oczywiście wszyscy jesteście zaproszeni na nasz ślub.- powiedzial Marcel przytulając się do Asi. Powiem szczerze ze pasują do siebie jak dwie krople wody, ponoć tak jak ja z Marco.
- Gratulacje.- krzyknął uradowany Roman. I tak wszyscy zaczęli im gratulować. Stanęłam kolo Asi i słuchałam tych gratulacji. Zauważyłam ze jestem obserwowana. Spojrzałam w stronę stołu i zobaczyłam Marco siedzącego i gadającego z kumplami.
- Ej Andżelika. Zauważyłaś Marco się na ciebie gapi.- powiedziała Karolina podchodząc do mnie i szeptając mi do ucha.
- Zauważyłam to ale, zauważyłam jeszcze ze wyglądasz prześlicznie, tak jak Monika, Katrina i Emila.- powiedzialam aby odwrócić uwagę od tego.
Stałam i rozmawiałam sobie spokojnie z Karolina gdy nagle...
C.D.N
 ********************************************************************************
Wybaczcie że dawno mnie tu nie było. Staram się jak mogę i mam nadzieję że ktoś to czyta. 
Do zobaczenia ;) Nowy rozdział już niedługo się ukaże. Obiecuje że postaram się aby były dłuższe chyba że takie mogą być. 
 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Rozdział 10

Wstałam wcześnie rano gdyż cala noc myślałam o tym co mówiła mi wczoraj Karolina. Cały czas w głowie mam piosenkę Moniki, jej refren.
Postanowiłam dzisiaj porozmawiać z Marco. Na za dużo mu pozwoliłam i ciesze się ze go nie walnęłam. Uczesałam włosy i ubrałam się w ciuchy Moniki. Zeszłam na dol gdzie czekało już na mnie śniadanie a razem z nim dwie moje nowe tak jakby przyjaciółki.
- Dzień dobry.- powiedziałam z uśmiechem do dziewczyn.
- Cześć Andżelika.- powiedziała Monika i się do mnie przytuliła.
- Siemcia Andziu.- powiedziała Karolina i także się do mnie przytuliła.
- Ojej nie musiałyście mi robić śniadania.- powiedziała i się uśmiechnęłam.
- Nie musiałyśmy ale chciałyśmy.- powiedziała Monika i podała mi talerz z naleśnikami.
- I jak się spało??- powiedziała Karolina.
- Szczerze, prawie cala noc nie spalam ale zasnęłam na jakieś 2 godziny i powiem ci ze macie bardzo wygodne i przestrzenne łóżko.- powiedziałam z uśmiechem.
- Ciesze się.- powiedziała Karolina.- Chcesz iść dzisiaj na trening chłopaków i pogadać z Marco??- dodała i spojrzała na mnie poważnie.
- Pójdę, musimy sobie wyjaśnić kilka spraw. - powiedziałam zawzięta.
- No to jedziemy. Monia jedziesz z nami.- powiedziała Karolina i uśmiechnęła się do Moniki błagalnie.
- No jasne ze jadę.- powiedziała.
- Monika dziękuje za ta sukienkę jest śliczna.- powiedziałam i się do niej przytuliłam.
- Nie ma sprawy. A teraz lepiej chodźmy bo się spóźnimy.- powiedziała i ruszyła w kierunku samochodu.
Po niecałych 15 minutach byłyśmy już pod Signal Iduna Park. Weszłyśmy bez żadnego problemu. Chłopaki 10 minut temu zaczął się trening, pewnie Emila, Katrina i Asia siedzą na trybunach. Weszłyśmy na boisko, ja weszłam jako ostatnia, sama nie wiem dlaczego, zawsze tak mam ze wchodzę jako ostatnia. Zobaczyłam dziewczyny siedzące na trybunach i chłopaków stojących w kółku i robiących ćwiczenia. Oczywiście poszłyśmy na trybuny. Moje trzy najlepsze przyjaciółki siedziały i zawzięcie o czymś gadały.
- Cześć Dziewczyny.- powiedziałam gdy się do nich zbliżyłyśmy.
- Andżelika.- usłyszałam moje imię i nagle Katrina, Asia i Emila się na mnie rzuciły.
- Bałam się o ciebie nie wróciłaś na noc, nie wzięłaś telefonu i nie mogłam cie znaleźć. Gdzie byłaś???- powiedziała Asia cały czas się do mnie przytulając.
- Karolina zaprosiła mnie na noc do siebie. A przy okazji przedstawiam wam Monikę.- powiedziałam i wskazałam na nią.
-Milo mi cie poznać. Jestem Katrina to jest Asia, a to Emila.- powiedziała Katrina i podała jej rękę.
- Mi tez was bardzo milo poznać.- powiedziała i każdej podała rękę.
- Siadajcie pogadamy sobie.- powiedziała Asia. Usiadłam miedzy nią a Karolina.Gdy dziewczyny były zawzięte i o wszystko wypytywały Monikę ja zauważyłam ze Karolina wcale się nie odezwała.
- Karolina, wszystko w porządku?- powiedziałam do mojej nowej przyjaciółki.
- Tak wszystko okej.- powiedziała z uśmiechem w moja stronę. Zauważyłam ze coś jest nie tak.
- No przecież widzę ze coś cie gryzie.- powiedziałam i złapałam ja za rękę.
- Choć może się przejdziemy jeśli chcesz wiedzieć.- powiedziała i pociągnęła mnie w kierunku dalszej części trybun. Gdy już byłyśmy wystarczająco daleko Karolina usiadła i czekała aż ja zrobię to samo co ona.
- A wiec o co chodzi?- powiedziałam i znowu złapałam ja za rękę.
- Mario od wczorajszej nocy ani razu nie zadzwonił nic.- powiedziała prawie przez łzy.
- Spokojnie, spokojnie. Przecież on wiedział ze pobiegłaś za mną i nie chciał przeszkadzać. Dzisiaj porozmawiacie i będzie dobrze.- powiedziała i spojrzałam w kierunku Mario który rozmawiał z Marco.
- Boże jak dobrze ze jesteś moja przyjaciółka. Znamy się jeden dzień a czuje się jak bym znała cie cale życie.- powiedziała i się do mnie przytuliła. Czułam się tak jak ona to powiedziała znamy się jeden dzień a mam wrażenie ze znam ja cale życie i to jest wspaniale.
- Posłuchaj bo ja ci o czymś się powiedziałam.- zaczęła mówić Karolina.
- Słucham.- powiedziałam z uśmiechem.
- Bo Marco wczoraj do mnie dzwonił i pytał się o ciebie.- powiedziała i spojrzała na chłopaków.
- Aha.- powiedziałam i także się na nich spojrzałam.
- Przepraszam ze ci nie powiedziałam.-powiedziała i jeszcze raz się do mnie przytuliła.
- Nic się nie stało.- powiedziałam z uśmiechem.
- Chodźmy już, chłopaki zaraz będą mieć przerwę.- powiedziała i pociągnęła mnie za sobą. Poszłyśmy najpierw po dziewczyny a potem cala piątka poszłyśmy do chłopaków. Trzymałam się Karoliny, wiedziałam ze jak będzie trzeba to mi pomoże.
- Karolina, Andżelika.- usłyszałam głos Mario który jako pierwszy nas zauważył ( Mnie i Karolinę).
- Cześć głuptasie.- powiedziała Karolina i namiętnie go pocałowała.
- Siemka Mario.- powiedziałam i się do niego przytuliłam gdy Karolina już skończyła.
- Dziękuje.- powiedział Mario do Karoliny.
- Nie ma sprawy.- powiedziała i uśmiechnęła się w moim kierunku.
- Za co on ci dziękuje??- powiedziałam i spojrzałam na nią błagalnym wzrokiem.
- Dziękuje jej za to że wzięła cię do siebie.- powiedział Mario i się do mnie przytulił.- Martwiłem się o ciebie.
- Dziękuje.- powiedziałam z uśmiechem.
- A kochanie mówiłem ci już dzisiaj jak pięknie wyglądasz??- powiedział Mario w stronę Karoliny.
- Nie ale dziękuje.- powiedziała i dała mu buziaka w policzek. Gdy oni ze sobą flirtowali ja szukałam Marco który gdzieś mi zniknął. Zobaczyłam go. Był odwrócony plecami , rozmawiał z Robertem, Kubą, Łukaszem i Romanem. Podeszłam do nich nie pewnym krokiem.
- Cześć Andżelika.- powiedział Roman który jako pierwszy mnie zobaczył.
- Cześć.- powiedziałam i się do niego przytuliłam.- Siemka Chłopaki.- dodałam do reszty zgromadzonych.
- Cześć.- powiedział Robert i także się do mnie przytulił. Zaraz po nim zrobiła to reszta.
Gdy już wszyscy prócz Marco się ze mną przywitali, przyszedł czas na rozmowę której dzisiaj się obawiałam.
- Cześć Marco.- powiedziałam podchodząc do niego wolnym, spokojnym krokiem gdy już był sam.
- Cześć Andżelika.- powiedział i odwrócił się w moim kierunku.
- Czy możemy porozmawiać ??- zapytałam trochę nie śmialę.
- Jasne.- powiedział i odeszliśmy trochę dalej od reszty zgromadzonych.
- A więc tak. Marco jeśli chodzi o wczoraj to nie jestem na ciebie zła, na za dużo ci pozwoliła. A po drugie, Marco ja ciebie kocham ale jak przyjaciela co ci już mówiłam. Jesteś dla mnie ważny ale z powodu mnie nie możemy być parą przynajmniej na razie. Wybacz naprawdę mi przykro. Jestem po strasznym związku i na razie nie będę się z nikim wiązać. Mam nadzieję że to zrozumiesz.- powiedziałam i się do niego przytuliłam.
- Czyli nie dajesz mi kosza ??- powiedział Marco pełen nadziei.
- Nie nie daję ci kosza.- powiedziałam i się do niego przytuliłam.
C.D.N

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 9

Spojrzałam się na Marco. I nagle jakiś gość walnął we mnie, a ja ze byłam na szpilkach zaczęłam lecieć do dołu. I w tej chwili wylądowałam w ramionach Marco. To było niesamowite. W jego ramionach czułam się bezpieczna.
- Nic ci się nie stało??- zapytał Marco trzymając mnie.
- Nie ,dziękuje.- powiedzialam i stanęłam już na własnych nogach.
- Zatańczysz??- powiedzial Marco.
- Bardzo chętnie.- powiedzialam z uśmiechem i złapałam Marco za rękę.
- Wyglądasz przepięknie.- powiedzial i się uśmiechnął.
- Mówiłeś to już dzisiaj.- powiedzialam i spojrzałam w jego oczy.
- Wiem i powtórzę to jeszcze 5 razy bo wyglądasz olśniewająco.- powiedzial i zrobiłam obrót.
- Mam do ciebie pytanie.- powiedzialam gdy już stałam naprzeciwko niego.
- Słucham?- powiedzial Reus.
- Czemu nie zaprzeczyłeś gdy Karolina powiedziała ze powinniśmy być para.- powiedzialam z dziwna mina.
- Bo ty to zrobiłaś pierwsza.- powiedzial i zrobiłam jeszcze jeden obrót.
- Ale czemu ty w ogóle się nie odezwałeś??- powiedzialam.
- A co miałem mówić. To już siódma osoba która mówi ze powinniśmy być para.- powiedzial Marco.
- A ty się z tym zgadzasz??- powiedzialam kołysząc się wolno.
- W pewnym stopniu zgadzam się. Bardzo mi się podobasz.- powiedzial z łobuzerskim uśmiechem.
- Ale ty wiesz ze z tego nic nie będzie??- powiedzialam bez emocji.
- Nie rozumiem cie.- powiedzial Marco i spojrzał mi prościutko w oczy.
- Ale czego nie rozumiesz.- powiedzialam i spojrzałam w innym kierunku.
- Nie rozumiem ciebie. Umawiasz się ze mną, całujesz w policzek, prowokujesz mnie do rożnych rzeczy. Nawet wpadasz w moje ręce. A już drugi raz dzisiaj mówisz ze nie możemy być razem. Specjalnie dla ciebie nakłoniłem Lewego aby umówił się z Katrina. Staram się jak mogę aby ci zaimponować, nawet dałem bilety do loży vip' owskiej dla tych starszych ludzi.A ty mi mówisz ze nie możemy być razem.- powiedzial. Widziałam w jego oczach wściekłość.
- Zaraz, zaraz. To ja jestem dziewczyna która ci się podoba.- powiedzialam bo niezrozumiała do czego miała służyć ta wypowiedz.
- Tak to ty jesteś ta dziewczyna.- powiedzial już zrezygnowany.
I w tym momencie  nie miałam już co powiedzieć. Cały czas patrzyłam na niego. Miałam ochotę go pocałować ale powstrzymałam się. Nie mogę chodzić z lowelasem. Jest moim przyjacielem, i nie chce tego popsuć. Jest dla mnie bardzo ważny, i chciałabym z nim być ale to nie będzie miało sensu. A poza tym nie jestem gotowa na związek.
- Marco. Ja nie mogę być z tobą. Nie jestem gotowa na związek. Kocham cie ale jak przyjaciela nie jak chłopaka. Może spróbujemy kiedyś tam ale nie teraz.- powiedzialam i się do niego przytuliłam.
I właśnie w tym momencie mnie pocałował. Oddalam pocałunek co było błędem. Wszyscy na sali przestali tańczyć i się na nas patrzyli. Marco cały czas mnie całował. Pozwoliłam mu na zbyt wiele. Odepchnęłam go i miałam ochotę go uderzyć ale się powstrzymałam. To nie była jego wina, na zbyt dużo mu pozwoliłam. Popatrzyłam po wszystkich twarzach. Ludzie się patrzyli cały czas. Zaczęły mi lecieć łzy. Nie wytrzymałam i wybiegłam z sali. Pobiegłam do parku i usiadłam na ławce.
- Jak on mógł mi to zrobić?- zapytałam sama siebie.- Na zbyt wiele mu pozwoliłam.Jaka ja jestem głupia.- cały czas mówiłam sama do siebie.
- Andżelika.- usłyszałam głos. Znajomy głos. Uniosłam głowę i zobaczyłam Karolinę w przepięknej czerwonej sukni.
- Co ty tu robisz??- zapytałam gdy już była kolo mnie.
- Przyszłam do ciebie. Może i znam cie od pol godziny ale musiałam za tobą pobiec.- powiedziała i dala mi chusteczkę.
- Dziękuje.- powiedzialam przez łzy.
- Choć do mnie do domu. Prześpisz się a jutro rano wszystko mi wytłumaczysz. Tylko ostrzegam w domu jest moja współlokatorka, ale nie powinna być zła.- powiedziała i pociągnęła mnie za sobą. Nie miałam siły się opierać wiec za nią poszłam. Zaprowadziła mnie do przepięknej willi w centrum Dortmundu. Szłyśmy z 10 minut.
- Monika.- krzyknęła Karolina gdy weszłyśmy do domu.
- Jestem w salonie.- krzyknęła jakaś kobieta.
- Choć na chwile.- powiedziała i rzuciła mi kapcie.
- Kto to jest?- powiedziała dziewczyna z niebieskimi oczami.
- To jest Andżelika. Przenocuje dzisiaj u nas.- powiedziała Karolina zdejmując kolczyki.
- Milo mi. Mam na imię Monika.- powiedziała dziewczyna i podała mi rękę.
- Mi również milo. Andżelika.- powiedzialam i uścisnęłam rękę dziewczyny.
- Napijesz się czegoś? Kawy, herbaty a może kakao??- powiedziała z uśmiechem.
- Ja można to kakao. Ponoć pociesza.-powiedzialam i rozczesałam sobie włosy.
- Karolina ty tez chcesz kakao??- krzyknęła Monika do przyjaciółki.
- Tak.- krzyknęła z góry Karolina.Nawet nie zauważyłam kiedy zniknęła.
- Chodź zapraszam do kuchni.- powiedziała i zaprowadziła mnie.
- Ty tez jesteś piłkarzem??- zapytałam i usiadłam przy stole.
- Nie ja jestem bardziej piosenkarką i tancerką. Tym się interesuje. Chodź wiem co to Borussia Dortmund.- powiedziała z uśmiechem wyciągając kubki z szafki.
- Fajnie. Chodzisz do jakiejś szkoły??- zapytałam zaciekawiona, ponieważ moja siostra cioteczna tez była muzykiem.
- Tak tu w Dortmundzie jest jedna z najlepszych szkół w Europie.- powiedziała i podała mi już zrobione kakao.
- Aha. Tworzysz sama piosenki??- zapytałam.
- Tak. Chcesz zobaczyć??- powiedziała i pokazała mi zeszyt.
- Jasne.- powiedzialam i zaczęłam przeglądać jej utwory.
- Ta jest świetna. Czy mogłabyś ja zaśpiewać??- powiedzialam i pokazałam jej która piosenkę mam na myśli.
- Jasne. Tylko pójdę po gitarę.-powiedziała i poszła.
Siedziałam chwilkę sama i przeglądałam resztę piosenek które tez były świetne.
- Już jestem.- powiedziała i usiadła kolo mnie.
- Czy mogłabyś zaśpiewać tą??- zapytałam i wskazałam na piosenkę.
- Jasne.- powiedziała i wzięła się do grania.- Tylko musisz mi pomóc bo to duet.- dodała z uśmiechem.
- Okej nie ma sprawy.- powiedziałam i wzięłam nuty. 
Zaczęłyśmy śpiewać:

Jest tak
Że on nie słucha nigdy mnie
I myślami biegnie gdzieś
A ja
Nie mogę go dogonić
On
Może przespać cały dzień (Zbyt poważna jest)
Często denerwuje mnie (Ciągle śpieszy się)
A ja (I wpada w słowo)
Chyba nie obchodzę go (Chyba nie obchodzę jej)

Ja
(Ty)

Jak niebo z ziemią
My nie spotkamy się (My nie spotkamy się)

Jak ogień i deszcz
Nie dobraliśmy się
Ale nie potrafię zła/y na Ciebie być
Jak Wenus i Mars
Jesteśmy z innych gwiazd
Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
Proszę, nie zmieniajmy nic


(Zawsze najmądrzejsza jest
Co odpowiedzieć wie
Ja znam jej wady
One nie odstraszą mnie)


On czytać w moich myślach chce (Jej myśli czytać chcę)
Tyle zastanawiać się (Kłóci ze mną się)
Jest źle (Bym ją dostrzegł)
Tak mówią wszyscy mi (Tak mówią wszyscy mi)

Ja
(Ty)
Jak niebo z ziemią
My nie spotkamy się (My nie spotkamy się)
Jak ogień i deszcz
Nie dobraliśmy się
Ale nie potrafię zła/y na Ciebie być
Jak Wenus i Mars
Jesteśmy z innych gwiazd (Jesteśmy z innych gwiazd)
Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
Proszę, nie zmieniajmy nic


(Na moje ''tak''- jej ''nie'')
Nie możemy zgodzić się


Doskonale różni
Ale nie zmieniajmy nic
Nie!

Jak ogień i deszcz
Nie dobraliśmy się
Ale nie potrafię zła/y na Ciebie być
Jak Wenus i Mars
Jesteśmy z innych gwiazd
Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
Proszę, nie zmieniajmy nic


(Ale nie potrafię zły na Ciebie być)

Jak Wenus i Mars
Jesteśmy z innych gwiazd
Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
Proszę, nie zmieniajmy
Nie zmieniajmy nic

- To było niesamowite.- powiedzialam.
- Dzięki. Ciesze się ze ci się podoba.- powiedziała i się do mnie przytuliła.
- Monia to było niesamowite.- powiedziała Karolina wchodząc do kuchni.
- Dziękuje. Andżelika jak ty pięknie śpiewasz.- powiedziała Monika wstając z krzesła.
- Dziękuje ci bardzo. .- powiedzialam z uśmiechem .
- Andżelika mam prośbę. Czy mogla bym z tobą porozmawiać??- zapytała Karolina i spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
- Jasne.- powiedzialam i z powrotem usiadłam na krześle.
- To ja was zostawię same. A Andżelika ciuchy dla ciebie położyłam na łóżko.- powiedziała Monika i wyszła.
- To o czym chcesz rozmawiać??- powiedzialam do Karoliny.
- Dlaczego nie chcesz chodzić z Marco??- powiedziała poważnie.
- Nie oto chodzi ze nie chce z nim chodzić. Po prostu nie mogę. Wiem może i pasujemy do siebie ale nie mogę z nim być. Nie dam mu tego czego by chciał. To jest lowelas, Marco nie stać na stały związek. Musi mi udowodnić to ze nie jest taki za jakiego go uważam. A poza tym jestem po bardzo strasznym związku, i nie mam ochoty na razie się z nikim wiązać.- powiedzialam prawie przez łzy.
- Już spokojnie, spokojnie.- powiedziała Karolina i mnie do siebie przytuliła.- Dziękuje ze mi o tym powiedziałaś. To mile ze znamy się od dzisiaj a ty już mi ufasz. Doceniam to.A teraz chodźmy się położyć jutro ciężki dzień.
C.D.N

*
Wybaczcie że tak długo nic nie dodawałam ale w domu mam remont i no wiecie. Mam nadzieję że rozdział wyszedł ciekawie. POZDRAWIAM :)

Pokój gościnny

 Salon
 Kuchnia
 Pokój Moniki
 Pokój Karoliny
 Dom Dziewczyn