wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 26

& 3 miesiące później &
Już za dwa tygodnie biorę ślub z mężczyzną którego kocham. Wszystko załatwione, sala,obrączki, sukienka,tort, pojazd, buty, garnitur i wiele, wiele innych. To niesamowite uczucie. O kiedy Marco oświadczył mi się finale stałam się bardzo sławna. Zdobyłam nowych przyjaciół. Właśnie wczoraj wróciłam z Monachium. A pewnie zastanawiacie się co ja tam robiłam. A to że pojechałam zaprosić nowych znajomych Tomasa, Manuela i innych reprezentantów Niemiec i kolegów Marco. Niestety musiałam tam jechać sama z powodu meczu Marco. Siedziałam w swoim pokoju i przeglądałam plany gdy nagle do mojego pokoju weszła Karolina. Jej brzuszek ciążowy byłam coraz bardziej okrągły, dlatego razem z Mario postanowili wziąć ślub po narodzinach dziecka.
- Cześć Andżeliko.Nie przeszkadzam ??- powiedziała wkładając głowę między drzwi a ścianę.
- Nie skąd. Wchodź.- powiedziałam i akurat teraz zobaczyłam że jestem jeszcze w piżamie.
- Jak chcesz możesz się ubrać. Poczekam chwilkę.- powiedziała z uśmiechem Karolina.
- Ok. Dziękuje. Daj mi 5 minut.- powiedziałam , wzięłam rzeczy i pobiegłam do łazienki.
Szybko ubrałam się w ciuchy które jako pierwsze wyjęłam z szafy.Szybko uczesałam włosy i wyszłam.
Zobaczyłam Karolinę, leżała na moim łóżku i przeglądała album.
- I jak ci się podoba??-powiedziałam siadając koło niej na łóżku.
- Zajeb***e. Ty urządzasz mi wesele.- powiedziała przeglądając zdjęcia.
- (śmiech) Jak sobie życzysz.- powiedziałam z uśmiechem.
- Masz na dzisiaj jakieś plany ?? - powiedziała Karolina ze sztucznym uśmiechem.
- Chyba nie. A co ??- powiedziałam odrobinkę zdezorientowana.
- Przejedziesz się gdzieś ze mną proszęęęę.- powiedziała z błagającymi oczkami.
- No dobrze, skoro chcesz. - powiedziałam z uśmiechem.
-  Dzięki, za 10 minut na dole.- powiedziała i wybiegła z mojego pokoju.
Posprzątałam wszystkie moje rzeczy  i po 10 minutach zeszłam na dół.
Poszłyśmy razem z Karoliną do parku. Gadałyśmy o wielu sprawach związanych z Mario i Marco, ze ślubem , i o dziecku którego spodziewa się Karolcia. Mam już obiecane bycie jego matką chrzestną.
Ja szczerze bardzo ale to bardzo chciałabym mieć dzieci ale jest jeden malutki problem. Nie mogę ich mieć. Nikt o tym nie wie prócz moich rodziców. Gdy byłam malutka miałam wypadek ale nie będę tego opowiadać. Nie mogę i tyle. Dlatego bardzo przejmuje się życiem mojego młodego braciszka.
Po około 4 godzinach spacerowania z Karoliną wróciłam do domu. Położyłam się na łóżku i zaczęłam się zastanawiać nad moim życiem. Czy los nie dał mi za dużo szczęścia?? Mam wspaniałego narzeczonego, cudownych przyjaciół , wspaniałego brata i kochanych rodziców. Do szczęścia brakuje mi tylko kochającego męża ale jeszcze dwa tygodnie i zostanie nim Marco a co do dzieci nie wiem jak mu to powiedzieć. Boję się że gdy tylko mu o tym powiem to wszystko odwoła. Ale może on taki nie jest taki. Może zrozumie to i zaadoptujemy dziecko, normalne, zdrowe , kochane dziecko.
Leżałam tak na łóżku i nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
* Kilka godzin później *
Wstałam była godzina 19.30. Znając życie nie zasnę teraz. Wyjęłam laptopa i zaczęłam sprawdzać wszystkie swoje rzeczy. Siedziałam i weszłam na informacje gdy zobaczyłam wywiad z Marco. Zaczęłam go czytać:
Reporter : Jak Borussia czuje się po wygranym finale Ligi Mistrzów?? Wiem że to było dawno ale to pierwszy wywiad z panem po finale. Więc proszę o odpowiedź.
Reus: Dobrze nie ma sprawy. A więc czuliśmy się niesamowicie, to było dla mnie niesamowite przeżycie, szczególnie dlatego że strzeliłem gola który zadecydował o zwycięstwie. Był to dla mnie też niesamowity wieczór gdyż oświadczyłem się mojej ukochanej.
Reporter: No tak zapomniałem o oświadczynach. A kiedy macie plany zorganizować ślub??
Reus: Ślub odbędzie się za dwa tygodnie. Już nie mogę się doczekać.
Reporter: A czy będzie można zobaczyć ślub w telewizji ?? I jak ma na imię pańska wybramka ??
Reus: Moja wybranka ma na imię Andżelika. A co do telewizji to ona o wszystkim zadecyduje więc ja się na tematy przygotowań nie wypowiadam bo jeszcze po głowie dostanę a tego wolałbym uniknąć. ( śmiech)
Reporter : Racja, chłopaki wolą unikać kłótni a zwłaszcza z przyszłymi żonami. ( śmiech)
- Co to niby miało znaczyć??- krzyknęłam sama do siebie.
Reus: Proszę skończmy już ten temat.
Reporter: Nie ma sprawy. Lepiej opowiadaj czy przenosisz się do jakiegoś innego klubu. Słyszałem że Manchester City jest tobą zainteresowany.
Reus: Tak, słyszałem tą propozycje ale na razie się nigdzie nie wybieram. Za bardzo kocham mój klub aby się z niego wynosić.
Reporter: Dobra. Dziękuje ci bardzo za ten wywiad. Życzę powodzenia w związku i jeszcze więcej goli.
Reus: Dziękuje. Do widzenia.
Uśmiechnęłam się po przeczytaniu tego wywiadu. Poszłam na dół i zobaczyłam ...
C.D.N

Szczerze powiem że kompletnie nie miałam pomysłu na te rozdział, pewnie wyszedł beznadziejny jak większość. Ahh co poradzić.
Serdecznie zapraszam na mojego nowego bloga. 
POZDRAWIAM




 

sobota, 8 czerwca 2013

Info :)

Serdecznie zapraszam na mojego nowego bloga. http://www.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fborussssssia.blogspot.com%2F&h=BAQH2kucS Ten oczywiście będzie kontynuowany , nie ma możliwości że nie . Za bardzo go KOCHAM I WAS TEŻ <3 Nowy rozdział nie wiem kiedy się ukaże , gdyż nie mam za bardzo czasu aby go skończyć, dopracować itd. Ale obiecuje że pojawi się w ciągu najbliższych 7 dni.
POZDRAWIAM I ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA MOJEGO NOWEGO BLOGA :D

piątek, 31 maja 2013

Rozdział 25

Siedziałyśmy i gawędziliśmy gdy nagle usłyszałam czyjeś śmiechy. Zobaczyłam w wejściu chłopaków którzy uśmiechali się na widok śpiącego Marco. Karolina spojrzała na mnie ostrzegającym spojrzeniem na co ja jak oparzona wstałam z krzesła i stanęłam na przeciwko nich.
- Andżela proszę odsuń się.- powiedział Bender.
- Nie, nie odsunę się. Wypierniczać z mojego pokoju ale to już.- powiedziałam i wskazałam palcem do wyjścia.
- No weź. My chcemy tylko obudzić Marco.- powiedział Sahin mający wiadro z wodą.
- Jeśli zaraz stąd nie wyjdziecie to zaraz będziecie zbierać zęby z podłogi. Jest do cholery 6.30 dajcie się człowiekowi wyspać. Jeśli za 5 sekund stąd nie wyjdziecie, albo któryś z was będzie szukał walizki w rzece albo nie będzie mógł zagrać w finalne , więc do cholery wynocha- powiedziałam bardzo stanowczo.
- No Dobra.- powiedział Mario i wyszedł z resztą chłopaków. Gdy wychodzili usłyszałam dwa słowa " BOJĘ SIĘ JEJ" tak właściwie to trzy. Nie wiem kto to powiedział. Nagle zauważyłam że ktoś stoi koło Karoliny, stał tam Mario, a myślałam że wychodził.
- A ty nie wychodziłeś przypadkiem??- powiedziałam zdziwiona.
- Wychodziłem , ale mam pokój obok i też mam balkon.Więc pozwoliłem sobie przejść do was i spokojnie nie obudzę naszej śpiącej Królewny. - powiedział Mario i przytulił się do Karoliny.
- Aha Oki.- powiedziałam i wróciłam na swoje miejsce.
- Dzień Dobry.- powiedział Marco przeciągając się w wejściu na balkon.
- Witaj Śpiąca Królewno.- powiedział Mario.
- Siemka Marco.- powiedziała Karolina przytulając się do Mario.
- Cześć Kochanie.- powiedziałam i namiętnie go pocałowałam.
- Szczerze powiem że aż takiego przywitanie się nie spodziewałem.- powiedział i objął mnie w talii.
- Mam do ciebie pytanko.- powiedziałam przytulając się do jego gołego torsu.
- Słucham cię Kochanie.- powiedział i zaczął gładzić moje włosy.
- Mam właściwie dwie sprawy. Pierwsza jak znalazłam się w łóżku?? A druga czy masz może coś wspólnego z zapłatą na operacje Kuby??- powiedziałam z bardzo ciekawą miną.
- A więc tak. Pierwsza sprawa ja cię tu przyniosłem bo nie miałem serca budzić cię w samolocie. A druga to ja zapłaciłem za operację Kuby i nie musisz oddawać mi pieniędzy.- powiedział cały czas się do mnie przytulając.
- Jejku jaki ty kochany jesteś.- powiedziałam i jeszcze raz się do niego przytuliłam.

 **********************************************************************************
Właśnie zaraz jedziemy na mecz. Ubrałam się w moją ulubioną bluzę i czapkę. Pod spodem miałam koszulkę Marco , oczywiście moją.  Gotowa , wyszłam ze swojego i Marco pokoju, i poszłam po dziewczyny. Każda z nas była ubrana prawie tak samo. Różniłyśmy się koszulkami ja miałam oczywiście Marco, Karolina miała Mario, Katrina miała Lewego, Asia miała Marcela , Emila miała Leitnera i Monika miała na sobie koszulkę Kevina. Wszystkie zwarte i gotowe, ruszyłyśmy na Wembley. Nie jechałyśmy długo bo pół godziny. Jako dziewczyny piłkarzy mogłyśmy wejść do szatni i korytarza który prowadzi na murawę. Weszłam tam jako ostatnia. Ponieważ zadzwonił mi telefon , musiałam chwilkę poczekać przed wejściem. Dzwoniła moja stara koleżanka. Ale fajny moment na rozmowę se wybrała. W bardzo grzeczny sposób ją spławiłam i poszłam w stronę murawy. Nagle ktoś złapał mnie za rękę.
- Puszczaj.- powiedziałam grzecznym chwilowo tonem.
- Ty Ribery pacz jaka ładna laseczka.- powiedział koleś z łysą pałą (głową).
- Ty no ładna, ładna.- powiedział Francuz. Znałam ich obu. Ta łysa pała do Arjen Robben a ten drugi to Franck Ribery. Obaj grają w Bayernie Monachium.
- Mógłbyś mnie puścić.- powiedziałam grzecznie gdyż chwilowo nie chciałam robić kłopotów.
- Skoro tak ładnie prosisz to ... nie.- powiedział Robben i zaczął się śmiać.
- Puszczaj ją.- powiedział jakiś gość za nim.
- Ty Müller od kiedy taki bohater z ciebie.- powiedział Robben nadal trzymając mnie za rękę.
- Puścisz ją czy ci pomóc.- powiedział sporo wyższy od niego chłopak. Miał na sobie koszulkę bramkarską od razu poznałam Manuela Neuera.
- Dobra, dobra tylko chciałem się zabawić. I tak nie jest nic warta, w końcu jest kibicem Borussii.- powiedział i mnie puścił. Poszedł razem z Francuzem w kierunku szatni. Moi wybawcy zostali ze mną.
- Cześć. Jestem Tomas a to Manuel. A ty jak masz na imię??- powiedział z przyjacielskim uśmiechem Müller.
- Cześć. Mam na imię Andżelika. Dziękuje za pomoc.- powiedziałam z miłym uśmiechem i podałam im rękę.
- Może cię odprowadzimy o szatni Borussii przy okazji przywitamy się z chłopakami.- powiedział Tomas.
- No okej.- powiedziałam i ruszyliśmy w stronę szatni.
- A tak właściwie, dlaczego oni cię złapali??- zapytał mnie Manuel.
- Nie wiem , po prostu szłam sobie normalnie, i nagle ta łysa pała mnie złapała.- powiedziałam kierując się w stronę szatni.
- On już taki jest, nie można go niestety zmienić.- powiedział Tomas. Nagle z szatni wyszedł Marco i Mario. Marco był ubrany w dres, a Mario normalnie gdyż przez kontuzje nie gra.
- Marco, Mario.- krzyknął Tomas.
- O siemka chłopaki. Andżelika??- powiedział Marco na mój widok.
- To wy się znacie??- powiedział Tomas ze zdziwieniem patrząc na mnie.
- Tak. To moja dziewczyna.- powiedział Marco i niepewnie się na mnie spojrzał.
- Czemu nie powiedziałaś że jesteś dziewczyną Marco??- zapytał Tomas i spojrzał się na mnie tak jakby proszącym wzrokiem.
- Nie pytaliście. A poza tym moglibyśmy się obejść bez tej informacji.- powiedziałam.
- Sorki Marco.- powiedział Tomas i podał mu rękę.
- A za co??- powiedział Reus z dziwnym wzrokiem.
- Bo chciałem ci dziewczynę wyrwać. Taka śliczna, i no sam wiesz. - powiedział Tomas.
- Chciałeś ale nie wyrwałeś. Koniec tematu.- powiedział Marco. Podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Co tam u was słychać??- powiedział Mario.
- A nic tam. Gramy finał w Lidze Mistrzów z taki bardzo dobrym klubem. Ty może znasz?? Nazwa się Borussia Dortmund.- powiedział Tomas na co wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- A ty wiesz że chyba znam. Grają tam tacy zajebiści gostkowie.- powiedział Mario i jeszcze raz wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. 
- Dobra mu już spadamy. Powodzenia na boisku i Marco życzę szczęścia w związku.- powiedział Tomas i uścisnął dłoń i moją i mojego ukochanego.
- Dzięki wielkie i wzajemnie.- powiedział Marco.
- Ej Tomas, Manuel.- krzyknęłam za nimi. Obaj natychmiastowo się odwrócili.
- Tak??- powiedział z uśmiechem Tomas.
- Może wpadniecie do nas za niedługo. Muszę się wam jakoś odwdzięczyć za pomoc. Może na grilla ??- powiedziałam i spojrzałam się proszącymi oczkami na Marco.
- Dobra czemu nie. Zdzwonimy się.- powiedział Tomas i uśmiechnął się.
- Cześć.- powiedziałam. Już po chwili ich nie było. Powiem szczerze że w porównaniu do tego brzydala i łysej pały ta dwójka jest naprawdę fajna.

Czas pędził jak błyskawica. Już za 5 minut miał się zacząć mecz. Siedziałam koło Mario na trybunach. Powiem szczerze że stadion robił bardzo duże wrażenie. Najbardziej z tego wszystkiego podobała mi się żółta ściana pełna kibiców Borussii Dortmund. Na początek ceremonia otwarcia która robiła niesamowite wrażenie i na kibicach i na piłkarzach. Następnie przywitanie się piłkarzy i zaczęcie jednego z najbardziej oczekiwanych meczy w ostatnich tygodniach. Powiem szczerze że to wszystko było dla mnie kłębkiem nerwów. Od samego początku. Mecz zaczął się atakami Borussii na bramkę.

Ostatnie chwile wynik 1:1 , wszyscy nie mogą doczekać się końca meczu. Ostatnia minuta. Akcja pod bramką Bayernu Monachium. Marco dostaje piłkę pod nogi, strzela i gol. To niesamowite. Ostatnia minuta meczu i mój ukochany strzela najważniejszego gola w tym sezonie. Wszyscy cieszą i skaczą z radości a zwłaszcza kibice Borussii. U niektórych kibiców Bayernu dało się zauważyć łzy w oczach.
Wszyscy z ławki rezerwowych, dziewczyny piłkarzy, piłkarze tacy jak Mario rzucili się na murawę.
Podbiegłam do Marco, rzuciłam się na niego i namiętnie pocałowałam. To była niesamowita chwila. Wszyscy wpadli w euforie radości. Spojrzałam się na Mario. Złapał Karolinę za rękę , Marco też mnie złapał za rękę.
Mario ukląkł na  jedno kolano i wyjął czerwone pudełeczko z kieszeni spodni. Wszyscy jak na zawołanie ucichli. To było niesamowite. Mario dostał mikrofon do ręki.
- Karolinę. Mam do siebie bardzo ważne pytanie. Czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostaniesz moją żoną???- zapytał Mario.
Karolinie natychmiast z oczu zaczęły lecieć łzy.
- Tak.- powiedziała i przyjęła pierścionek. Był boski. 
Rzuciła się na Mario i namiętnie się pocałowali.
Spojrzałam na Marco. On uśmiechnął się i ukląkł na jedno kolanko.
Znowu wszyscy ucichli a mi zaczęły lecieć łzy.
- Andżeliko. Uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną??- powiedział Marco z uśmiechem wyjmując z bluzy od dresu ciemno niebieskie pudełeczko. Moim oczom ukazał się prześliczny pierścionek.
- Ależ oczywiście że tak.- powiedziałam i rzuciłam się niego.
Wszyscy zaczęli bić brawo. Chłopaki poszli odebrać puchar.
C.D.N


Wiem że Borussia nie wygrała Ligi Mistrzów ale chciałam zrobić taką magiczną scenkę. Mam nadzieję że nie jesteście za to na mnie źli. Zapraszam do komentowania bo to bardzo dodaje weny i aż ma się chęć czytać. Dziękuje za miłe słowa i POZDRAWIAM <3 


poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 24

Wstałam, wcześnie rano. Spakowana i gotowa do drogi , pomaszerowałam do łazienki aby się umyć. Podeszłam do szafy i zaczęłam szukać ubrań. Oczywiście włożyłam długie ciuchy gdyż było odrobinkę zimno na szorty. Ostatecznie włożyłam długie spodnie i czarną bluzę. Nie chciałam przesadzać. Zeszłam na dół i zobaczyłam cały przedpokój w walizkach. Oznaczało to tylko jedno. Wszyscy siedzą u nas w salonie albo w kuchni. Nie zostało mi nic innego jak to sprawdzić. Weszłam do salonu a tak 16 facetów i 5 dziewczyn siedzą i jedzą śniadanie.
- O!! Andżelika.- powiedział Mario, wstał z kanapy i się do mnie przytulił.
- Cześć.- powiedziałam i także się do niego przytuliłam.
- Gotowa??- powiedział puszczając mnie i wracając na swoje miejsce.
- Tak, dziękuje.- powiedziałam i podeszłam do Marco. Pocałowałam go a później usiadłam na na kolanach.
- Jak się spało kochanie??- powiedział i dał mi buziaka w czubek nosa.
- Nie najgorzej, ale mówię od razu, w samolocie siedzę koło ciebie.- powiedziałam i podniosłam odrobinkę głos.
- Dobrze.- powiedział i się uśmiechnął. 
 - Ej Marco przecież miałeś siedzieć ze mną,- krzyknął Leonardo Bittencourt.
- Ty usiądziesz z Kuba a ja usiądę z Marco. Zarezerwowany przez swoją dziewczynę.- powiedziałam i mu pokazałam język.
- Aha. No dobra ale w drodze powrotnej  ja z nim siedzę.- powiedział i spojrzał się na Marco stanowczo.
- Dobra to ja w takim razie w drodze powrotnej siedzę z... może z ... z Mario.- powiedziałam z uśmiechem w kierunku Karoliny.
- Serio??- powiedział Mario.
- No tak serio.- powiedziałam i mrugnęłam do niego.
- Mi pasuje.- powiedział Mario i błagalnie spojrzał się na Karolinę.
- A siedźcie sobie jak chcecie.- powiedziała do mnie Karolina.
- Dziękuje. To co Mario, mam nadzieję że będę mogła się o ciebie oprzeć prawda??- powiedziałam do Mario z uśmiechem.
- No jasne że tak.- powiedział mój przyjaciel na co ja wstałam i pocałowałam go w policzek.
- Ej. No wiesz co ??- powiedział Marco gdy przytuliłam się do Mario.
- No co ty masz Leo a ja mam Mario.- powiedziałam stanowczo.
- Ej, ale ty jesteś jeszcze moją dziewczyną prawda??- powiedział wstając i patrząc się na mnie.
- Nie wiem, masz przecież Leo, ja przed tobą miałam z 5 chłopaków a poza tym jest jeszcze Leon.- powiedziałam i skrzyżowałam ręce na piersi.
- Ej no to że Leonardo chce ze mną siedzieć w samolocie to nie oznacza że już nic do ciebie nie czuje.- powiedział i podszedł do mnie.
- No mówię ci ty masz Leonarda a ja mam Mario. To chyba oczywiste że nie zabiorę Karolinie chłopaka. Tylko Leo jest jednym z twoich najlepszych przyjaciół, to niech będzie, moim jest Mario. Przecież nadal ciebie kocham głuptasie. Skoro Leoś chce z tobą siedzieć to niech siedzi , mi to nic nie przeszkadza.- powiedziałam przytulając się do blondyna.
- Jejku. A już się bałem , za długo o ciebie walczyłem aby cię teraz stracić.- powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
- Ty na serio myślisz, że rzuciłabym cię dlatego że nie usiądziesz ze mną w samolocie?? Aż taką wariatką to nie jestem. A co do Mario...- powiedziałam i się na niego spojrzałam.- Jesteś najwspanialszym przyjacielem jakiego kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić.- dodałam z uśmiechem.
- Ej może się zbierajmy już na lotnisko.- powiedziała Asia przytulając się do Marcela. Byli taką słodziutką parą.
Wszyscy ruszyliśmy na lotnisko, nie zeszło nam się długo z dojazdem i tą resztą. Już po godzinie wszyscy siedzieliśmy w samolocie. Powiem szczerze że podobała mi się ta scenka w domu, fakt nie powinnam tak traktować Mario ani Marco ale chciałam zobaczyć czy mu naprawdę na mnie zależy. I widać od razu że nawet za bardzo. Siedziałam przy oknie, miałam na sobie słuchawki muzyka leciała cały czas ale i tak wiedziałam o czym/kim kto rozmawia. Chłopaki rozmawiali o hotelu a dziewczyny o zakupach na które mają zamiary się wybrać już jutro. Siedziałam i patrzyłam się na widoki za oknem gdy nagle poczułam jak ktoś się do mnie przytula. Obróciłam głowę i zobaczyłam uśmiechnięta twarz Marco.
Coś tam powiedział a ja zdjęłam słuchawki gdyż nie słyszałam co do mnie mówi.
- Coś mówiłeś ??- powiedziałam do niego z uśmiechem.
- Tak, że cię strasznie Kocham.- powiedział i przytulił się o mnie.
- Ja ciebie też Kocham.- powiedziałam i znowu spojrzałam się w jego piękne piwne oczka.
- Chcesz się położyć prawda ??- powiedział mi prościutko w moje brązowe oczy.
- Skąd wiedziałeś ??- powiedziałam i wtuliłam się w niego.
- Po twoich przepięknych oczętach można się domyśleć że jesteś śpiąca. Leż sobie. Słodkich snów skarbie.- powiedział i przytulił mnie do siebie. Już po jakimś czasie zasnęłam. Nic mi się nie śniło, ale wiedziałam że jestem jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Mając takiego chłopaka, i takich przyjaciół jak ja można spełnić swoje największe marzenia.
      Obudziłam się w łóżku, chyba w hotelu. Było już dosyć ciemno. Koło mnie leżał Marco. Tak słodziutko wyglądał przez sen, zastanawiałam się na jednym jakim cudem znalazłam się w tym łóżku.
Ale trudno, pewnie i tak się później dowiem. Spojrzałam na zegarek była godzina 3:45.
- O nie!!- powiedziałam sama do siebie. Zastanawiając się co będę robiła przez tyle czasu, postanowiłam wstać i pójść na balkon. Ujrzałam jeden z najpiękniejszych widoków jakie kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kochałam takie widoki. Podeszłam do barierki i zaczęłam podziwiać widoki , znajdowaliśmy się na 56 piętrze, był to największy hotel w Londynie ( od aut.nie wiem czy taki istnieje ) . Nagle zauważyłam niesamowity obiekt. Jutro oczy pewnie całej Europy będą zwrócony na ten obiekt. Zobaczyłam przepiękny stadion Wembley . Zaczęłam podziwiać wszystkie rzeczy , te najbardziej słynące z Londynu. Big Ben , London Eye i wiele wiele innych. Kochałam podziwiać miasta nocą. Zawsze w moje urodziny razem z rodzicami, bratem i Asią jeździliśmy do Pałacu Kultury aby podziwiać widoki. Gdy byłam w Hiszpanii też często sama wchodziłam aby po podziwiać Barcelonę  z Camp Nou ale przyznam że tak pięknego widoku jak tu w tym momencie do dawno nie widziałam. Wyjęłam z torby laptopa i usiadłam na krześle które znajdowało się nie balkonie. Zaczęłam przeszukiwać wszystko po kolei. Facebook, Twitter i inne. Gdy tak siedziałam  zauważyłam że jestem we wczorajszych ciuchach. Była godzina 4.35 to postanowiłam wziąć sobie cichą kąpiel.  Zeszło mi się pół godzinki, następnie wyjęłam nowe ciuchy z walizki i się przebrałam. Gdy wróciłam do laptopa była godzina 5.30. Wszyscy pewnie jeszcze spali a ja siedziałam na balkonie i wpatrywałam się w ekran laptopa. Zaczęłam podziwić zdjęcia i filmy które miałam na laptopie. Moja kochana tapeta Marco zawsze sprawiała mi radość. Widzieć jego twarz wszędzie to zawsze mnie pocieszało czy w telefonie czy na tablecie, laptopie wszędzie. Zawsze chciałam mieć takiego chłopaka jak Marco. Siedziałam cały czas i patrzyłam na nasze zdjęcia, gdy usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju. Ujrzałam Karolinę.
- Cześć.- powiedziała szeptem i się do mnie uśmiechnęła.
- Cześć.- powiedziałam i pocałowałam ją w policzek.
- Co tak sama tu siedzisz ?? I jeszcze o tej porze ??- powiedziała Karolina.
- Wstałam o 3 a siedzę tu sama bo lubię.- powiedziałam i podłożyłam sobie kolana pod brodę.
- A no oki.- powiedziała i zaczęła podziwiać widoki.
- A co ty tu robisz ??- powiedziałam z uśmiechem.
- A też nie mogłam już spać i postanowiłam zobaczyć czy ty śpisz.- powiedziała i zaczęła podziwiać widoki tak jak kilka godzin wcześniej.
- Ładnie nie??- powiedziałam i stanęłam obok niej.
- Bardzo.- powiedziała i patrzyła dokładnie tam gdzie ja.
- Idziesz z nami dzisiaj na zakupy??- powiedziała zmieniając temat.
- Szczerze nie chce mi się.- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
Siedziałyśmy tak sobie i gawędziłyśmy gdy nagle...
C.D.N 





piątek, 24 maja 2013

Rozdział 23

Gdy dojechaliśmy do domu, natychmiast pobiegłam na górę się przebrać w normalne luzackie ciuchy.
- Wow, ale ty tu masz fajnie.- powiedział mój brat wchodząc do mojego pokoju gdy wkładałam bluzę.
- Wiem, uważaj bo...- nie zdążyłam skończyć a...
- Aaaa.- krzyknął mój brat gdy Borussia się na niego rzuciła. Zaczęła machać uradowana ogonkiem i zaczęła lizać go po twarzy i dłoniach.
- No Borussia się na ciebie rzuci.- powiedziałam uśmiechając się na ten widok.
- Siemka Ślicznotko.- powiedział Mario wchodząc do mojego pokoju.
- Siemka.- powiedziałam i znowu się do niego przytuliłam.
- Mam do ciebie sprawę.- powiedział Gotze siadając na łóżku.
- No gadaj.- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- No bo chodzi o Karolinę. Strasznie się cieszę że będziemy razem mieszkać, mieć dziecko i w ogóle. Ale czy ja nie powinienem się jej oświadczyć??- powiedział z taką dziwną minką.
- Moim zdaniem , powinieneś ale w jakiś niesamowity sposób. Wiem na finale w sobotę. To będzie niesamowite, oświadczysz jej się na oczach milionów ludzi. A jeśli wygracie to już będzie coś niesamowitego. Mówię ci.- powiedziałam strasznie podniecona.
- Masz rację. To jest , niesamowity pomysł. Jedyny w swoim rodzaju, najlepszy i niezapomniany.- powiedział Mario. Aż z tego podekscytowania zerwał się na równe nogi.
- Jestem genialna.- powiedziałam sama do siebie z uśmiechem.
- Mądrzejsza jak ładniejsza.- powiedział Mario ze złośliwym uśmiechem.
- Ejjj. To nie było miłe.- powiedziałam i zrobiłam obrażoną minkę.
- Nie denerwuj się. Dobrze wiesz że jesteś i mądra i śliczna.- powiedział i walnął mnie poduszką.
- No wiem.- powiedziałam i oddałam mu poduszką.
- Dobra ja uciekam bo Marco się wkurzy że za długo przebywam z jego dziewczyną. To znaczy dłużej niż on.- powiedział Mario i się uśmiechnął.
- Dobra, dobra idź bo jeszcze od niego w ryj dostaniesz.- powiedziałam a on zrobił to co zapowiadał, z wielkim uśmiechem na ustach opuścił pokój w którym znajdowałam się wraz z moim bratem. Przez rozmowę z Mario, zapomniałam że Kuba jest w moim pokoju , ale na szczęście zajął się Borussią więc jest ok.Wyjęłam laptopa i rozłożyłam się na łóżku. Sprawdziłam Facebooka , Twittera i inne moje prywatności. Wiadomości od choroby już od dawna tego wszystkiego nie sprawdzałam. Leżałam i patrzyłam co się w świecie dzieje gdy nagle do pokoju weszła Karolina.
- Siemka. Nie przeszkadzam??- powiedziała nie pewnie otwierając drzwi.
- Cześć. Nie skąd wchodź.- powiedziałam i zamknęłam laptopa.
- Mam do ciebie ogromną prośbę, mogłybyśmy same porozmawiać. W cztery oczy.- powiedziała i z uśmiechem spojrzała się na Kubusia.
- Jasne. - powiedziałam i wstałam. - Kubuś, słonko. Możesz wziąć Borussię i pójść z nią na spacer. Chłopaki są na dole chyba więc jeśli są to pójdą pewnie z tobą. Tylko musisz ich grzecznie poprosić.- powiedziałam z uśmiechem do mojego najukochańszego braciszka.
- Ok. Chodź Borussia.- powiedział i wyszedł razem z suczką. Widać było na pierwszy rzut oka że strasznie go pokochała.
- No to jesteśmy same. O co chodzi??- powiedziałam i usiadłam na łóżku. W szafce jak to zwykle miałam coś słodkiego. Tym razem była to pudełko ptasiego mleczka które kochałam.
- Dziękuje.- powiedziała i wzięła sobie jednego. - Chodzi mi głównie o Mario ale to niejedyny powód mojej wizyty w twoim pokoju.Bo chodzi też o mnie, o ciebie i o Marco.- powiedziała z bardzo poważną miną.
- No ok. Ale może najpierw zacznij od Mario.- powiedziałam stanowczo biorąc następne ptasie mleczko.
- Ok. Bo chodzi mi o to że jak od ciebie wyszedł to strasznie dziwnie się zachowywał. Znaczy jak zwykły, dziwny, mój ukochany Mario tylko dziwniej znacznie dziwniej. Chodził taki zamyślony, prawie wcale się do mnie nie  odezwał tylko poszedł do mnie i powiedział że mnie Kocha, potem poszedł do chłopaków i grał z nimi w Fifę. Czy mogłabyś mi proszę powiedzieć o czym z nim rozmawiałaś?? Oczywiście jeśli możesz.- powiedziała jadząc przepyszne ptasie mleczko. Jej mina wyglądała na strasznie zmartwioną. Oczywiście nie mogłam jej powiedzieć prawdy, dlaczego , oczywiście dlatego że to był obowiązek Mario. Zaręczyny to bardzo ważny krok w związku. Nie mogłam jej powiedzieć prawdy.
- Karolina bardzo mi przykro , ale nie mogę ci powiedzieć prawdy. To już jest zadanie Mario. I powiem ci że będziesz wniebowzięta jak już zrobi swoje zamiary.- powiedziałam.
- Mówisz?? Może masz racje.- powiedziała i się do mnie przytuliła.
- No mówię, mówię. A co chodzi że chcesz pogadać o mnie i o Marco??- powiedziałam nie pewnym ale śmisznym wzrokiem.
- No chodziło mi o to czy wy jesteście razem??- powiedziała Karolina z uśmiechem.
- Chyba tak, przynajmniej ja tak uważam ale no wiesz. Kocham go i domyślam się że to on dał pieniądze na operacje Kubusia tylko nie chce mi się o tego przyznać.- powiedziałam z uśmiechem.
- Myślisz, w sumie stać go na to. Jest kochany, miły ale i opiekuńczy, dobroduszny.- powiedziała Karolina.
- A wiesz co pamiętam słowa Mario z przed jeszcze kilku miesięcy na temat Marco. To było kilkanaście dni po moim wygranym meczu na Stadionie Narodowym. Mówił tak : "
 - Masz racje. A ty wiesz ze on często o tobie gada. Chyba wpadłaś mu w oko.- powiedział.
- No nie ty tez przeciwko mnie.- powiedziałam i stanęłam przed lustrem.
- No weź się nie obrażaj. Tylko mowie jak to wygląda. Pewnie Aśka powiedziała ci to samo. Ze wpadłaś mu w oko to przecież nic strasznego. Wiem ze pewnie to ze Roman nazwał go lowelasem to źle o nim świadczy. Ale on taki nie jest. Jestem jego najlepszym kumplem i wiem jaki jest. Może i zachowuje się jak pewny siebie dupek ale w środku jest mięciutki jak kluseczka. Takie nie winne dziecię.- powiedział.
- Mięciutki jak kluseczka?? Mario dobrze się czujesz? Nie brałeś dzisiaj nic ??- powiedziałam śmiejąc się.
- Nie nic nie brałem i dobrze się czuje. Ale mowie ci jak jest.- powiedział."

Na co ja oczywiście zaczęłam się śmiać.- powiedziałam do mojej przyjaciółki. 
- HAHAHA na serio ?? Marco mięciutki jak kluseczka?? Niewinne dziecię ?? Ja nie mogę.- powiedziała dalej rozbawiona. 
- No właśnie.- i razem z nią zaczęłam się śmiać. 
Gdy żeśmy tak siedziały i się śmiały nagle do pokoju wszedł Marco i Mario. 
Spojrzałyśmy się na nich i zaczęłyśmy się  śmiać. 
- Czeeeeeść.- powiedział przeciągle Mario ze zdziwioną miną. 
- Siemka.- powiedziałam i znowu zalała mnie fala śmiechu. 
- Karolina z czego się tak śmiejecie??- zapytał Mario Karoliny bo wiedział że ze mną się nie dogada. 
- Nie ważne.- powiedziała i znowu wzięła ptasie mleczko.
- Przejdziecie się z nami na spacer??- zapytał Marco z uśmiechem w moim kierunku. 
- A nie powinniście być na spacerze z Kubą ??- powiedziałam już poważniej. 
- Nie chłopaki go zabrali , ja i Marco postanowiliśmy was wyciągnąć z domu. - powiedział Mario.- Mogęę??- powiedział i wskazał na ptasie mleczko. 
- Jasne.- powiedziałam i mu podałam tak samo jak i Marco. 
- Ty dobre.- powiedział Mario z miną jak by pił czekoladę. 
- No co ty??- powiedziałam i spojrzałam na Marco.
- Ej to idziemy na ten spacer???- powiedziała Karolina i spojrzała się na mnie błagalnym wzrokiem. 
- Czemu nie??- powiedziałam i wyszłam razem z nimi. 
Postanowiliśmy iść do parku. Chodziliśmy tak z pół godziny i rozmawialiśmy. Cały czas trzymałam Marco za rękę. Chłopakom oczywiście nie dawano spokoju, non stop proszono ich o autografy i zdjęcia. Mnie też poprosiła grupka dzieci o zdjęcia i autografy ale oczywiście nie mogłam odmówić. Zdziwiłam się że mnie kojarzą , ale to oznaczało że też jestem popularna, fakt nie wiele osób mnie kojarzyło ale przynajmniej ta mała grupka sprawiła mi przyjemność. Postanowiliśmy iść na lody a później porobić sobie zdjęcia. 
Oczywiście zrobiłam sobie wspólne zdjęcie z Marco które później stało się moją nową tapetą w telefonie.
Dzień spędziłam miło, ale musiałam wrócić do domu i zacząć się pakować na wyjazd do Londynu. Tak właśnie do Londynu, razem z Karoliną, Asią, Emilom, Katriną i Moniką wyjeżdżamy razem z chłopakami i moim małym kochanym braciszkiem na finał LIGI MISTRZÓW. Więc wróciliśmy po 3 godzinach spacerowania, robienia sobie zdjęć i jedzenia lodów i nie tylko, do domu. Zaczęłam pakować wszystko co mi najpotrzebniejsze. Wyrobiłam się w 4 godziny i jeszcze przed 20 się położyłam by być wypoczęta. Wylatujemy około 6 rano więc niestety trzeba się wyspać. 
C.D.N
 

 


sobota, 18 maja 2013

Rozdział 22

Siedziałam przy łóżku Kubusia i czekałam aż się obudzi. Już 3 godziny minęły od operacji, tak się bałam że coś nie wyjdzie, że nigdy nie zobaczę już swojego maleńkiego braciszka a jednak wszystko poszło zgodnie z planem. Siedziałam i czekałam aż w końcu się obudzi. Patrzyłam na niego , wyglądał tak niewinnie. Gdy nagle otworzył oczy.
- Andżelika.- powiedział Kubuś i spojrzał w moje brązowe oczy.
- Witaj Kochanie. Nie bój już wszystko będzie dobrze.- powiedziałam i się do niego przytuliłam.
- Co się ze mną działo??- powiedział i złapał mnie za rękę.
- Kubusiu miałeś operację. Już wszystko będzie dobrze, z powrotem będziesz mógł grać w piłkę.- powiedziałam z uśmiechem nadal się do niego przytulając.
- Naprawdę będę mógł z powrotem grać ??-powiedział z niedowierzaniem gładząc moje włosy.
- Tak z  powrotem wrócisz na boisko.- powiedziałam i spojrzałam w okno.
- A gdzie są rodzice i Marco??-powiedział uśmiechając się.
- Rodzice pojechali do domu, ale pewnie zaraz tu przyjadą ,a Marco poszedł do kafejki po coś o picia.- powiedziałam i spojrzałam w okno.
- Dzień Dobry.- powiedział Marco wchodząc do sali.
- Marco.- krzyknął Kuba na widok piłkarza.
- I jak się czujesz??- powiedział Marco siadając koło mnie i złapał mnie za rękę.
- O niebo lepiej niż ostatnio. Marco będę mógł z tobą pograć jak już wyjdę ze szpitala????- powiedział mój kochany braciszek do mojego chłopaka.
- No oczywiście że będziesz mógł. A nawet jak będziesz chciał to pójdziemy na trening młodszej Borussii Dortmund i może będziesz z nimi grać.- powiedział Marco i dał mu swój telefon do zabawy.
- Naprawdę??- powiedział mój mały najukochańszy braciszek. Wiedziałam że mój brat o tym marzy. Marzył aby być kimś takim jak ja ale choroba mu to uniemożliwiała. A teraz kiedy już pokonał swoją chorobę wiedziałam że będzie pragnął aby zostać piłkarzem takim jak Marco, Lewy, Messi czy Ronaldo.
- NO jasne że tak.- powiedział Marco i przytulił mnie do siebie.
- Ej Andżelika a kiedy wyjeżdżasz do Dortmundu ??- powiedział Kuba cały czas bawiąc się telefonem Reus'a.
- Nie wiem jeszcze. Na pewno jak wyzdrowiejesz, i pozwolisz mi to wyjdę. Obiecuje jeśli tylko będziesz chciał możesz zamieszkać ze mną w Dortmundzie.- powiedziałam i się wtuliłam w Marco.
- Jesteś najwspanialszą siostrą na świecie.- powiedział.

************************************************************************************
& Miesiąc później &
Spakowana i gotowa do powrotu do mojego ukochanego Dortmundu. Właśnie dzisiaj razem z moim bratem jedziemy do Dortmundu. Fakt Kuba musi jeszcze troszkę odpoczywać i nie może się przemęczać. Ubrałam się w bardzo wygodne moim zdaniem ciuchy. I pojechałam razem z Kubą na lotnisko.
      Lecieliśmy jakieś 4 godzinki i na lotnisku czekała na nas cała Borussia Dortmund oraz moje najlepsze przyjaciółki.
- Andżelika.- usłyszałam pisk Asi i Karoliny.
- Dziewczyny. krzyknęłam i przytuliłam się do moich najlepszych przyjaciółek.
- I jak Kubuś??- powiedziała Asia i zaczęła go wyszukiwać.
- Pierwsza sprawa w śród chłopaków a druga jest taka że wszystko jest w porządku. Już za miesiąc będzie mógł biegać , skakać i w ogóle wszystko.- powiedziałam i odlepiłam się od Karoliny i Asi.
- Boże jak on ślicznie wygląda.- powiedziała Asia i pobiegła do Kuby.
- Strasznie ciebie przypomina.- powiedziała Karolina z uśmiechem.
- Nie, nie wydaje mi się ale Kocham go jak nikogo innego.- powiedziałam i uśmiechnęłam się w kierunku mojego przyjaciela który właśnie szedł w moim kierunku.
- Witam najwspanialszą przyjaciółkę na świecie.- powiedział Mario podchodząc do mnie i się do mnie przytulając.
- Witaj mój ukochany przyjacielu.- powiedziałam i spojrzałam na moją przyjaciółkę która szczerze się do mnie uśmiechała.
- Co tam u ciebie??- powiedział Mario odklejając się ode mnie.
- A nie jest najgorzej, stęskniłam się za tobą.- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Och dziękuje, ja za tobą również.- powiedziałam i nagle ktoś złapał mnie od tyłu.
- Andżelika , jedziemy do domu??- powiedział Kuba przytulając się do mnie.
- Tak, tak.- powiedziałam i poszłam ze wszystkimi do auta. 
Nie wiem nie jechaliśmy za długo. Zabrałam wszystkie rzeczy i moje i Kuby i pojechaliśmy  do naszego domu.
C.D.N

   

piątek, 17 maja 2013

Rozdział 21

Wstałam wcześnie rano i na przeciwko mojej twarzy zobaczyłam twarz Marco. Wyglądał tak słodko.
Postanowiłam że na razie nie będę go budzić. Wstałam, poszłam do łazienki, umyłam się i ubrałam. I poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Nie kombinowałam bo nie miałam na to czasu. Chciałam jak najszybciej być w szpitalu. Dzisiaj Kubuś miał mieć operację. Oczywiście aby ją zacząć należy zapłacić a mi brakuje pieniędzy.  Zrobiłam sobie kanapki oczywiście dla Marco też.
- Dzień Dobry.- powiedział Marco i złapał mnie w talii.
- Cześć Kochanie.- powiedziałam i go pocałowałam.
- Jak się spało??- powiedział siadając i biorąc się za kanapki.
- Na początku nie mogłam spać ,ale jak się w ciebie wtuliłam to jakoś zasnęłam.- powiedziałam i jeszcze raz go pocałowałam.
- Jedziemy zaraz do szpitala??- powiedział Marco zjadając ostatnią kanapkę.
- Mam takie plany.- powiedziałam i złapałam go za rękę.
- Nie martw się wszystko będzie dobrze. Obiecuję że ci pomogę.- powiedział z uśmiechem.
- No dobra chodźmy już.- powiedziałam i pociągnęłam go do wyjścia.
Po jakiś 15 minutach dojechaliśmy do szpitala. Od razu pobiegłam przed sale w której leżał mój brat.
Rodzice siedzieli w środku i rozmawiali z Kubą.
- Dzień Dobry.- powiedziałam z grzecznością trzymając Marco za rękę.
- O cześć Andżeliko.- powiedziała mama z grzecznością trzymając Kubę na rękę.
- Siemka siostra,. Cześć Marco.- powiedział Kuba przybijając żółwika zMarco.
- I jak się czujesz maluchu??- powiedział Marco siadając koło niego.
- Bywało lepiej ale jest ok.- powiedział i zaczął się bawić moim telefonem.
- Mamo będzie miał dzisiaj tą operację???- powiedziałam do mojej rodzicielki.
- Kochanie tak jeśli zapłacimy w ciągu najbliższych 2 godzin to jeszcze dzisiaj będzie miał operację. - powiedziała przytulając się do mnie.
- Damy radę.- powiedziałam i usiadłam koło Kubusia.
- Ja zaraz wracam.- powiedział Marco i wyszedł.
- A jemu co się stało ??- powiedziała moja mama.
- A gdybym ja wiedziała. I właśnie za to go kocham.- powiedziałam i zajęłam się zabawą z Kubą.
Marco nie było jakieś 30 minut co było dziwne. Co on mógł obić tyle czasu??
- Gdzieś ty był ?? - powiedziałam do Marco który właśnie wszedł do sali.
- Później ci powiem.- powiedział i pocałował mnie.
- Dobra.- powiedziałam i właśnie do sali wszedł lekarz.
- Zabieramy naszego pacjenta na operacje.- powiedział a ja z moimi rodzicami zrobiliśmy zdziwione miny.
- Ale jak to ?? Kto zapłacił za operację??- powiedział mój tata a ja nadal nie mogłam ogarnąć radości i zdziwienia.
- Kto zapłacił nie ważne, ważne że pański syn przejdzie operację. A teraz proszę wyjść z sali, będziemy przygotowywać pacjenta do operacji.- powiedział lekarz, na co ja z moimi rodzicami i Marco poszliśmy na korytarz.
   Kubę zabrali na salę operacyjną jakieś 3 godziny temu. Cały czas siedziałam wtulona w mojego ukochanego. Nagle lekarz wyszedł z sali operacyjnej a za nim łóżko na którym leżał mój brat.
- Doktorze i co z nim??- powiedziałam bardzo zaciekawiona i jednocześnie zdenerwowana.
- Spokojnie operacja się udała. Wszystko poszła po naszej myśli, teraz trzeba odczekać kilka godzin aż się obudzi i wszystko będzie dobrze.- powiedział z uśmiechem doktor.
- Dziękuje panu bardzo.- powiedziałam i rzuciłam się na Marco. Łzy zaczęły mi lecieć ze szczęścia.
- Widzisz mówiłem ci że wszystko będzie dobrze.- powiedział Marco i namiętnie mnie pocałował.
C.D.N